Nauki Duchowe Mistrza Mohandźi - 2025 Rok
Zbiór niektórych wypowiedzi publicznych na tematy związane z duchowym rozwojem, medytacją, jogą, ezoteryką, astrologią, uzdrawianiem oraz wedyjskimi naukami społecznymi.
| Mistrz Mohandźi (Mohanji) |
Perły Wiedzy Duchowej i Społecznej - Rok 2025 Master LMB
Rok 2025 posiada naturalnie wibrację Dziewięć (9), zatem numerologicznie jest zakończeniem cyklu dziewiątkowego, zakończeniem ostatniego dziewięciolecia numerologicznego, które rozpoczna się rokiem Jedynkowym, w tym wypadku 2017, gdzie 2+1+7=10, a 1+0=1. Mamy zatem czas kresu tego, co rozpoczęte w 2017 roku, ale i tego, co rozpoczęte jeszcze w pierwszym dziewięcioleciu XXI wieku, w roku 1999, uważanym za rok Apokalipsy, 1+9+9+9=28, najwyższa liczba z rocznika w XX wieku, 2+8=10 i dalej skraca się do Jedynki (1), rozpoczynając cykl dziewiątkowy, jeszcze na przedświcie Nowego Wieku, 21 Wieku, z cyframi zaledwie odwrotnymi do wieku 12, dla którego wiek 21 jest analogią. Wejście w pierwszy cykl dziewiątkowy w 1999 roku daje nam spóściznę z XX wieku, z jego końca, z jaką musimy żyć, a także ją dokończyć i zakończyć. Cykli dziewiątkowych w stuleciu mamy zawsze jedenaście, co daje 99 lat, i jeden rok przejściowy, w wypadku wieku XX to rok 1900, a w wypadku wieku XXI, to rok 2000, bo jak wiadomo, pierwszy rok stulecia ma zawsze cyfrę 1 na końcu, zatem 1 stycznia 2001 to wielki dzień rozpoczęcia XXI wieku, ale to trzeci rok cyklu dziewiątkowego biegnącego od rocznika 1999. Rok numerologiczny zawsze rozpoczyna się w dniu 1 stycznia czyli mamy czas powitania Nowego Roku, czas przejścia noworocznego do nowej wibracji ROKU, z Sylwestra na Nowy Rok! W roku 2025 kończymy nie tylko ROK, ale całe Dziewięciolecie 2017-2025, i rozpoczynamy nowe Dziewięciolecie 2026-2034, kolejną połówkę Cyklu Saros. Warto prześledzić wielkie wydarzenia kosmiczne w Zodiaku na astrologicznym Niebie w nadchodzącym Czwartym Dziewięcioleciu XXI wieku.
Prawdziwa Miłość opiera się na Prawdzie, a Prawda stanowczo koryguje błędy, wywala fałsze, usuwa obłudę, Prawda jest stanowcza, jak trzeba ostra i krytyczna. Prawda jest jak ostry miecz odcinający wszelki fałsz. Nie ma Prawdy, nie ma Miłości. I to odróżnia Miłość od toksycznego zauroczenia... U zakłamanej patologii nigdy nie będzie Miłości, tylko toksyczne zauroczenia, jak i zresztą toksyczne odurzenia do pary...
Rzymski Nowy Rok kalendarza gregoriańskiego, a co za tym idzie całej kultury mierzenia czasu opartej na tej dacie jaką wyznacza 1 stycznia każdego roku, zawsze rozpoczynającej nam nowy roczny cykl czasu, ale także inne cykle wieloletnie, jest najważniejszą datą, gdyż zmienia wibrację rocznika w miarach czasu, zmienia wiek człowieka, na kolejny rocznik, a także magicznie pomaga w uwolnieniu od starego i otwarciu się na nowe w życiu, co jest podstawą rozwoju osobistego człowieka. Mamy jednak także Hermetyczny Nowy Rok, to dzień przejścia planety Merkury (Hermes, Budha) do Znaku Koziorożca, Ingres Merkurego w Znak Koziorożca, zwykle w grudniu lub styczniu roku kalendarzowego. Mamy także przypadający nieco później w kalendarzu solarnym tak zwany Księżycowy Nowy Rok czyli Chiński Nowy Rok, zwykle od około 20 stycznia do około 20 lutego, zawsze od Nowiu w tym okresie czasu. Jest to w sumie azjatycki Nowy Rok, z Chin, Tajwanu, Korei, Japonii i Wietnamu. Mamy także Nowy Rok wedle epoki Kali Jugi, staroindyjski, rozpoczęcie wypada uroczyście w Święto Mahaśiwaratri - Wielka Noc Śiwa - zwykle od około połowy lutego do około połowy marca, taka wczesna wiosna śiwaicka, nowy rok szkolny wszystkich praktyków Jogi i Tantry, a bieg cyklu kalendarza rozpoczyna się od około 17/18 lutego 3102 roku p.e.ch., zatem dobre ponad 5100 lat temu.
Drugą połówkę, męża lub żonę, najczęściej znajduje się gdzieś blisko siebie, tak w promieniu 50 kilometrów albo 30 mil jak się podaje w tłumaczeniach wedyjskich tekstów. Tylko nieliczni znajdują drugą połówkę gdzieś daleko, w innej części kraju lub w innym państwie. Zatem generalnie nie szukamy daleko, bo możemy przegapić to, co w życiu jest najważniejsze. Lepiej bliższe okolice przeszukać dokładniej, gminę, powiat czy nawet województwo, przeszukać rocznikami, inaczej można wyraziście przeoczyć swoje szczęście, i spaskudzić sobie życiorys. Przypominanie, że druga połowa jest biologicznie przeciwnej płci, dodajmy płci z urodzenia, wydaje się tutaj truizmem, ale sorki takie czasy mamy, że idiotów i idiotek nie brakuje, to lepiej "tłumaczyć jak krowie na rowie"...
Niektórych ludzi trzeba się wystrzegać, a czasem dobrze zastanowić czy powracać do niektórych relacji ze swoimi byłymi, gdyż mogą być poważnie zaburzonymi osobowościami - tak pokazuje nie tylko wiedza tajemna, ale nowoczesne badania naukowe. Jeśli przyjaźnisz się ze swoim byłym partnerem lub partnerką - to znaczy, że jesteś psychopatą lub psychopatką, twierdzą naukowcy. Uczestnicy badania naukowego, którzy utrzymywali przyjacielskie relacje z byłymi partnerami, częściej wykazywali cechy psychologicznej „ciemnej triady” — psychopatię, manipulacyjność i brak empatii. Najczęściej przyjaźń utrzymywana jest ze względu na przywileje - dostęp do seksu, pieniędzy lub informacji. Budujemy związek miłosny, unikamy szkodliwych osób w wyborze partnera czy partnerki. Nie ma latania do byłego ani byłej, nasi jak i jej czy jego ex wyjeżdżają z naszego życia, najlepiej bezśladowo i z dłuższą terapią oczyszczającą, tak psychologicznie jak i metafizycznie.
Astrologowie wskazali daty urodzin „zboczeńców” — eksperci twierdzą, że niektóre daty są bezpośrednio powiązane z temperamentem seksualnym:
— Urodzeni 4, 13, 22 i 31 — jawni lub ukryci perwersi z nietypowymi fantazjami;
— 7, 16 i 25 — „najwięksi maniacy” numerologii, skłonni do ryzyka i obsesji;
— Osoby urodzone 17 — mają niekontrolowane libido i działają pod wpływem instynktu;
— Ci, którzy przyszli na świat 9, 18 i 27 — mają silną energię seksualną i ciekawość wobec wszelkich form przyjemności.
Szukamy i badamy zatem siebie i znajomych...
Niektórzy astrolodzy plutoniczni, jak coś napiszą, to tylko można się załamać brakiem elementarnej wiedzy i sław tak zwanego Polskiego Towarzystwa Astrologicznego, ani się nie uczą, ani wiedzy z obserwacji nieba nie mają, żałosny brak kompetencji. Nie rozumieją podstawowych spraw, takich jak chociażby to, że Saturn nie goni Merkurego po niebie, tylko zawsze Merkury goni Saturna, bo Saturn porusza się bardzo powoli, a Merkury go dogania, mija i wyprzedza średnio raz na rok i dwa razy w roku robi z Saturnem kwadratury. Podobnie Wenus oraz Słońce, a tym bardziej Księżyc, bo ten nawet raz na miesiąc, a nie tylko raz na rok dogania i wyprzedza Saturna. Pisze taki przypał z Zarządu PTA (Polskie Towarzystwo Astrologiczne), "w tym czasie Saturn w horoskopie 'kogoś tam', ustawi się w kwadraturze do Merkurego, co powtórzy się jesienią 2026 roku" - i tu trzeba skorygować przypała pseudoastrologicznego z PTA, bo to nie Saturn się ustawia, tylko Merkury się ustawia do Saturna w kwadraturach, a Saturn, to się prawie nie rusza w tym Horoskopie. Takie bzdury jak pisze przypał z PTA, wypisują tylko totalni dyletanci, którzy nie widzieli ruchu planet na niebie, zatem nie mają prawa nawet interpretowania Horoskopu, nie są astrologami, bo nie mają niezbędnych podstaw aby rozumieć i wiedzieć, jak to działa na niebie. Merkury porusza się szybko, Merkury dolatuje do Saturna, mija Saturna, jak dobiega do Saturna, to najpierw robi kwadraturę, potem sekstyl, potem mija Saturna w koniunkcji, potem znowu jest sekstyl, a potem druga kwadratura, nie ma tak, że Saturn goni Merkurego i się z nim ustawia, nawet jak jest w retrogradacji. To Merkury ustawia się zawsze w relacji z Saturnem, bo ma szybki ruch na tle gwiazd stałych, biega szybko i mija dziadka Saturna jakieś trzydzieści razy zanim Saturn w swym powolnym ruchu okrąży cały Zodiak, a podobnie Wenus i Słońce. Żałosne nieuctwo astrologiczne jest tym większe chyba im bardziej osoba wtajemniczona w PTA.
Rozwój duchowy w tradycji Jogi rozpoczyna się od Śauća, z angielska pisane Shaucha, bo brak tam na Zachodzie zdolności odróżniania ś od sz oraz ć od cz, takie upośledzenie jest do pokonania. Śauća to Czystość i Świętość. Oczyszczenie zewnętrzne oraz wewnętrzne. Należy obmyć się i oczyścić z wszelkiego brudu, zarówno cielesnego jak i emocjonalnego oraz mentalnego. Śauća to poczucie czystości, ale także czystość kultowa czyli poczucie świętości. Nie pierdzimy na medytacjach, nie śmierdzimy brudnym ubraniem i niemytym ciałem, ale też nie brudzimy skóry tatuażami ani nie praktykujemy w brudnych i śmierdzących miejscach. Najpierw oczyszczamy, gruntownie sprzątamy miejsce do praktyki, salę Dharmy. O czystości, w tym rytualnej, uświęcaniu miejsca, przestrzeni, jest bardzo wiele nauk w Jodze, podobnie jak o higienie ciała, płukaniu nozdrzy i lewatywach, a u podstaw mamy palenie ognia w sali zajęć, chociaż lampek oliwnych lub świec, palenie kadzideł sandałowych. Śauća to nie tylko sprzątanie metodą 'wiadro, szmata, woda' czy usuwanie znaków zniewolenia w formie tatuaży. etc. Odpowiednie miejsce, w tym wolne od hałasu i rozgardiaszu, czyste dla uszu, oczu, węchu, to dobre rozwinięcie tematu, bo teraz to nawet krajobraz trzeba oczyszczać ze szpecących go, a i szkodliwych dźwiękowo wiatraków. Oczyszczenie umysłu ze śmieciowych fałszywych poglądów i złych emocji, które blokują łączność z Atmą, z Atmanem, z Wyższą Jaźnią, to wydaje się być priorytetem, ale często jest to niemożliwe także z powodu zewnętrznych i cielesnych zanieczyszczeń. Kto nie sprzątał Jogaśalah pewnie nie wiele wie o realnej praktyce Jogi...
Warto mieć świadomość, jakie objawy mogą informować o chorobie Alzheimera, która odpowiada za około 70 procent demencji. WHO uznaje za alarmujące takie zachowania jak:
+ zapominanie, gubienie lub odkładanie przedmiotów w niewłaściwe miejsca,
+ dezorientacja, nawet w dobrze znanych miejscach,
+ utrata poczucia czasu,
+ trudności w podejmowaniu decyzji,
+ problemy z prowadzeniem rozmów lub znajdowaniem właściwych słów,
+ kłopoty z wykonywaniem codziennych, znanych czynności.
Im wcześniej dostrzeże się pewne sygnały, nawet tak subtelne jak zmiany w mowie, tym lepsze efekty może przynieść leczenie. Wczesna diagnoza to także szansa na udział pacjentów w badaniach klinicznych nowych terapii. Naukowcom być może udało się pokonać chorobę Alzheimera oraz inne zaburzenia neurodegradacyjne. Kolejne nowoczesne badanie powiązało niski poziom litu z pogorszeniem pamięci i degeneracją neuronów - eksperymenty na myszach wykazały, że suplementacja litu przywraca im pamięć, odmładza mózg i niemal całkowicie zatrzymuje rozwój choroby Alzheimera. Lit to bardzo tani i prosty środek, a jeśli badania na ludziach zakończą się sukcesem, pokonanie Alzheimera będzie możliwe za grosze. Altmed od lat o tym wspomina, intuicyjnie oraz na podstawie spostrzeżeń fenomenologicznych...
Trzeba być w osobiście w aurze Mistrza, do tego jeszcze w odpowiednio energetycznym miejscu, żeby możliwe było otwarcie na kontakt z akaszą (akaśa, kroniki akaszy). Online to się można tylko na warsztaty umówić i poczytać sobie trochę w temacie, nic więcej. Nic ludzie nie doświadczają, ulegają iluzji, urządzenia elektryczne w pobliżu uniemożliwiają łączność z Kroniką, z Akaszą, właściwie z Aakaaśah, poprawniej, z piątym żywiołem. Aby mieć łączność ze sferą Ducha, Eteru, trzeba być w miejscu gdzie jest harmonia czterech żywiołów, w dobrym czasie, z dala od zakłóceń elektrycznych, w aurze osoby, która ma łączność, w miejscu o wysokiej energii. I żadne mamienie i pitolenie nawiedzonych pomylonych nic tu nie daje. Trzeba spełnić warunki, a oferując kursy czytania Akaszy online pokazujesz, że z Akaszą nie masz nic wspólnego. Na żywiole wody lecisz jak wszystkie nawiedzone media czarnoksięskie czy lepiej czartowskie, co nigdy z Akaszą łączności nie miały. I tyle w temacie kursów czytania kronik Akaszy online. Wyjazd z baru i do garów!
Astrologia wielce jest obecna w dawnych misteriach i naukach duchowych. Weźmy gwiazdę Kapella, szósta wedle jasności na Niebie, dobrze z Polski widoczna, gwiazda alfa w gwiazdozbiorze Woźnicy, alfa Aurigae, w wedyjskiej tradycji astrologii jest Sercem Boga, Duchowym Sercem Boga, nazwana mantrycznie jako Brahma-Hridaya, Powłoka Serca Boga Stwórcy. Zarówno Hridaya jako Lotos o dziewięciu płatkach, z dziewięcioma sferami Niebios, charakterystycznymi dla praktyki Jogi, tej oczywiście prawdziwej Jogi z Indii, jak i poziom wiedzy duchowej i ezoterycznej, gdyż Hridaya to także wiedza tajemna, wiedza zarezerwowana dla Niebian, Dewów, dla aniołów i bóstw czy wodzów sfer oraz chórów niebiańskich. Brahma Hridaya, to Serce Stwórcy, zatem Dwór Boga Stwórcy, Stworzyciela Nieba i Ziemi, a także wszelkie tajemnice i sekrety Serca Boga. Wpatrujemy się w gwiazdę Brahma Hridaya, znajdując ją na niebie z pomocą fachowca od obserwacji gwiezdnego nieba i jego konstelacji, a medytując wczuwamy się w wibracje Żywego Serca Boga, Brahmy Stwórcy. Zapewne to wskazówka skąd przybyli ludzie lub ludzkie dusze na Ziemię, albo skąd Stwórca przybył na naszą Ziemię robić pierwszych ludzi w Ogrodzie Rajskim.
Księżniczka Andromeda jest córką króla Etiopii Cefeusza i królowej Kasjopei, poświęconą w ofierze potworowi morskiemu, wodnemu reptilcowi, uratowaną przez Perseusza, który został jej mężem. Została umieszczona na niebie obok rodziców i ukochanego, który znany jest z obcięcia głowy meduzie Gorgonie, czarnoksiężnicy o złym oku. Andromeda to żeńskie imię pochodzenia greckiego, oznaczające "władczyni, opiekunka" (od andros "człowiek" i medesthai "myśleć"), opiekunka ludzkiej myśli. Wielka Galaktyka Andromedy, Wielka Mgławica Andromedy, to duchowy zapis najwyższej ludzkiej świadomości, ujęty w dawne hermetyczne legendy o Królowej Andromedzie. Królowa Etiopii, Kasjopea, która przechwalała się swoją urodą i pięknem, stała się przyczyną nieszczęścia obejmującego księżniczkę Andromedę, bowiem pewnego dnia oświadczyła, że jest piękniejsza od nereid, nimf morskich. Nereidy poskarżyły się Posejdonowi, władcy mórz, który w gniewie zesłał na królestwo Cefeusza potwora Ketosa, przedstawionego dziś na niebie jako gwiazdozbiór Wieloryba. Zlękniony król uszedł na pustynię libijską by szukać ratunku dla swojego kraju u wyroczni Amona-Ra w Siwie, w mieście Śiwa, na pograniczu Egiptu i Libii. Dowiedział się tam, że jedynym sposobem uratowania jego kraju, jest poświęcenie w ofierze księżniczki Andromedy. Tak też uczyniła królewska para, chociaż było to bolesne doświadczenie. Młodą dziewczynę przykuto do skał urwiska jako ofiarę dla potwora Ketosa, morskiego reptilca. Na ratunek jednak przybył Perseusz. Lecąc na skrzydlatym koniu - Pegazie - uratował księżniczkę przed potworem, zabijając go z pomocą zdobycznej głowy Gorgony. W nagrodę został mężem Andromedy, a z ich związku urodził się miedzy innymi Peres - mityczny przodek Persów. Na nocnym niebie od potwora, czyli Wieloryba, Andromedę oddziela tylko gwiazdozbiór Ryb. Mamy zatem całą astrologiczną i mistyczno-historyczną opowieść o tym, jak wspiera nas Andromeda.
W praktyce, Joga to dyscyplina, w którą aktywnie angażuje się ponad 300 milionów ludzi na całym świecie, a oczywiście wielu jest takich, co stykało się z Jogą okazjonalnie lub krótkoterminowo. Słowo „Joga” dosłownie oznacza „zjednoczenie” i odnosi się do stanu wewnętrznego, w którym doświadcza się wszystkiego jako części Wielkiego Ducha. Joga często mylona jest z systemem ćwiczeń fizycznych, z fitnesem, aJsystem jogi to w rzeczywistości zestaw narzędzi do transformacji ego, do przeistoczenia jaźni, które mają na celu doprowadzenie do tego stanu zjednoczenia z Bogiem, z Wszechduchem, z Absolutem. Asana Jogi, także bandha, mudra i pranajama, to pewna pozycja i aktywność, która może przenieść nas do wyższego poziomu duchowego lub wyższego postrzegania życia. Wbrew powszechnemu przekonaniu, pozycje Jogi, czyli asany, nie polegają jedynie na rozciąganiu i zginaniu ciała. Jak mawiają wschodni Guru: „Jogasany to nie ćwiczenia gimnastyczne. To bardzo subtelne procesy operowania subtelną energią praniczną w określonym kierunku i celu. Wymaga to pewnego poziomu świadomości. Istnieją różne poziomy wykonywania asan oraz mudr i bandh. Ktoś może praktykować asany tylko fizycznie ale to nie jest właściwe, bowiem trzeba praktykować głębiej, będąc świadomym oddechu, doznań, pogłosów, subtelnych nadi i nadam lub z odpowiednimi mantrami. Można nawet wykonywać asany i mudry bez poruszania kończynami”.
W niektórych interpretacjach astrologicznych związanych z konstelacjami, Andromeda, Wielka Mgławica Andromedy, symbolizuje tematy związane z wyzwoleniem, odwagą, przezwyciężaniem trudności i odkupieniem. Galaktyka Andromedy jest postrzegana jako miejsce pochodzenia wysoko rozwiniętych, wielowymiarowych istot, które inkarnują się na Ziemi, aby pomóc ludzkości w ewolucji duchowej i osiągnięciu wyższych wymiarów świadomości, ceniąc sobie wolność i samoekspresję. W niektórych programach astrologicznych M31 jest określana mianem "Vertex" (Wierzchołek), a w XXI wieku znajduje się ona na ostatnich stopniach Znaku Barana na Kole Horoskopu, dokładnie jest w Znaku Barana z długością ekliptyczną na 28 stopniu Znaku Zodiaku. Jest to prawdziwy Vertex Duchowości, Wierzchołek Duchowy, który służy do badania stopnia rozwoju ludzkiej świadomości właściciela Horoskopu. Plejady, Syriusz (na 14-tym stopniu Znaku Raka od początku XXI wieku), WMA - Wielka Mgławica Andromedy, to takie najważniejsze z ważnych obiektów gwiazdowych na jakie zwracamy uwagę badając Horoskopy.
Aranżowane testy i zabawy ezoteryczne, zależne są od energii na jakich ludzie pracują, karty stawiają czy wahadłem kręcą. Weźmy Żywioły. Na energii ziemi można robić testy i zabawy, a nawet trochę się powygłupiać energetycznie. Na energii wody także ale już nie za często, i muszą być poznawcze, mieć cechę procesu pogłębiającego ogląd rzeczy i zjawisk. Na energiach ogniowych, takie testy są jednorazowo tylko robione dla wykazania zdolności lub ukazania prawdy. W energii wiatru testy dla zabawy i inne igranie z subtelnymi mocami są wysoce niewskazane, mogą dawać złe skutki, choroby i życiową ruinę. Duchy powietrzne są nieskore do żartów z tego co duchowe, nadprzyrodzone, magiczne. Na energiach eteru, inaczej nieba lub złota jest aplikacja mieszana zasad z trzech poprzednich żywiołów, na pierwszym eterze wodna, na drugim powietrzna, a na trzecim ogniowa. Warto znać swój dominujący przez lata żywioł, czasem po skutkach i decyzjach łatwo to zauważyć... Bardziej szczegółowo, każdy Żywioł to znów pięć rodzajów energii, to jest bogactwo możliwych wrażeń.
Tajemnicze znaki na ciałach ludzi – fenomen, którego nikt nie potrafi wyjaśnić! Od kilkunastu lat w różnych częściach świata – również w Polsce – pojawiają się relacje o tajemniczych znakach na ludzkiej skórze, przypominających celownik lub koło sterowe. Mają one idealnie geometryczne kształty, a mimo to wyglądają, jakby ktoś „przysłonił” ich fragment z jednej strony. Zjawisko nie jest bolesne i pojawia się niespodziewanie – najczęściej w nocy. Ślady utrzymują się przez około dwa tygodnie, po czym znikają bez śladu. W Polsce udokumentowano już ponad 30 przypadków, a podobne relacje pochodzą z Czech, Norwegii czy Francji.
Pierwsze doniesienia w Polsce pojawiły się w 2007 roku, kiedy 26-letnia mieszkanka Legnicy zauważyła na ramieniu czerwony symbol przypominający celownik. W 2017 roku podobne znamię odkrył u siebie mężczyzna spod Łodzi. W obu przypadkach lekarze nie potrafili wskazać przyczyny, a wykluczyli zarówno poparzenie, jak i mechaniczne odciśnięcie wzoru. Niektórzy medycy sugerują przypadkowe odgniecenia, inni – celowe działanie dla żartu, np. użycie kratki wylotu ciepłego powietrza z suszarki. Jednak osoby, które próbowały odtworzyć takie znaki domowymi sposobami, podkreślają, że nie udało się uzyskać identycznego efektu. W 2024 roku sprawą zainteresował się Krzysztof Jackowski, który w swojej wizji stwierdził, że „znaki te powstały pod wpływem zewnętrznej siły, prawdopodobnie działania promieni lasera mającego związek z ludzkim DNA”. Wśród hipotez pojawiają się:
▪️ teoria eksperymentów pozaziemskich,
▪️ przypuszczenia o tajnym programie wojskowym,
▪️ oraz koncepcje dotyczące energii duchowych lub nieznanych zjawisk fizycznych.
Na ten moment nauka milczy, a mimo licznych relacji i zdjęć żaden ośrodek badawczy nie podjął systematycznej analizy tego fenomenu. Zagadkowe znaki pozostają więc jednym z najbardziej niewytłumaczonych i niepokojących zjawisk ostatnich lat – balansującym na granicy nauki, mistyki i teorii spiskowych. Znak wyglądający jak symbol Wielkiego Bractwa H jest bardzo cenny i duchowy.
Narcyzm, zaburzenie narcystyczne, szczególnie narcyzm utajony to często szkodnictwo i dyletanctwo w dziedzinach ezoterycznych i duchowych oraz w mistyce i magii, gdyż narcystyczni chcą być podziwiani ale nie mają wiedzy ani umiejętności, zatem oszukują i zwodzą, wciskają naprędce zmyślane głupoty. Narcyz został symbolem zaburzonego ego, gdyż narcystyczni narobią syfu ale uważają się za całkiem niewinnych, a nawet często uchodzą za czyste i wzniosłe dusze, osoby intuicyjne, tyle, że są nieukami pozbawionymi intuicji oraz wglądów duchowych. Narcyzm to w sumie taki rodzaj oszukańczej psychopatii, jedno z najgorszych zaburzeń osobowości i ego, ale chce brylować jako mistyczka wciskając głupoty i brednie. Cechą charakterystyczną jest bełkotliwe podkreślanie, że wszystko, co słyszy od nauczyciela, to już wie, zna, od dawna, a nawet od kołyski z mlekiem matki wyssała - to jest zawsze narcystycznie chora osobowość szukająca poklasku dla rojeń.
Joga to subiektywne narzędzie do eksploracji wewnętrznego wymiaru człowieka, wykraczającego poza nagromadzenie ciała i umysłu. Data 21 czerwca została wybrana jako Międzynarodowy Dzień Jogi ze względu na letnie przesilenie (najdłuższy dzień w roku na półkuli północnej) i szczególne znaczenie w systemie Jogi. Wiemy, że celem Jogi jest Oświecenie, zatem symbolicznie, na półkuli północnej, mamy najdłuższy dzień, najpełniejszą manifestację Światła dla przyszłego Oświecenia. Najdłuższy dzień w roku na półkuli północnej, w tym w Indii, Pamirze, Nepalu i Tybecie, dzień który symbolizuje energię, równowagę i harmonię oraz światłość, co jest zgodne z filozofią Jogi. Przesilenie letnie to moment maksymalnego nasłonecznienia i energii, symbolizujący harmonię między ciałem, umysłem a duchem, co idealnie wpisuje się w ideę Jogi. Joga kładzie duży nacisk na połączenie z naturą, a przesilenie letnie jest naturalnym wydarzeniem astronomicznym. Pierwsze obchody MDJ odbyły się 21 czerwca 2015 roku. Przesilenie Letnie w czerwcu to koniec Uttarayanam, a początek półrocza Dakszinayanam, gdzie w czasie pełni Księżyca zwanej Guru Purnimą, Adiguru, Śiwa jako Dakszinamurti, rozpoczął szerokie publiczne nauczanie Jogi dla całej ludzkości, uwzględniając dwanaście oryginalnych Linii Przekazu jakie zainicjował.
Środki przeciwbólowe i alkohol to toksyczna mieszanka dla wątroby, mózgu, duszy i relacji międzyludzkich! Dostępne bez recepty leki przeciwbólowe, takie jak ibuprofen, acetaminofen i aspiryna, stają się niebezpieczne, a nawet śmiertelne, gdy są mieszane z alkoholem, prowadząc do krwawienia z żołądka, niewydolności wątroby i uszkodzenia nerek.
– Leki na przeziębienie i grypę zawierające dekstrometorfan mogą powodować halucynacje, niewydolność oddechową i silną senność w połączeniu z alkoholem, zamieniając prosty środek leczniczy w neurologiczny koszmar.
– Przemysł farmaceutyczny i agencje regulacyjne bagatelizują te zagrożenia, pozwalając milionom ludzi nieświadomie się zatruwać, jednocześnie czerpiąc zyski z cyklu chorób.
– Alkohol i środki przeciwbólowe nie tylko szkodzą organizmowi — zmieniają osobowość, podsycając agresję, depresję i niestabilność emocjonalną w połączeniu z izolacją i przewlekłym stanem zapalnym.
– Naturalne alternatywy, takie jak miód, cytryna, spraye z solą fizjologiczną i odpoczynek, są bezpieczniejsze i skuteczniejsze w leczeniu bólu i chorób bez toksycznych skutków ubocznych.
– Brak edukacji społeczeństwa na temat tych zagrożeń przez system medyczny jest częścią szerszego schematu zaniedbań, w którym zyski mają pierwszeństwo przed prawdziwym leczeniem.
Wątroba nie kłamie, ale mówi o tym jak środki przeciwbólowe i alkohol niszczą organizm! Wątroba jest cichym pracownikiem, który detoksykuje wszystko, od wczorajszego whisky po aspirynę, którą zażyłeś na ból głowy. Jednak mieszając alkohol z lekami dostępnymi bez recepty, nie tylko zmuszasz wątrobę do pracy w nadgodzinach, ale skazujesz ją na śmierć, pozostawiając krew pełną toksyn, które powodują stany zapalne i uszkodzenia narządów. W miarę jak organizm ulega systematycznemu zapaleniu i zatruciu, pojawiają się zaburzenia nastroju, zmiany w zachowaniu, izolacja i problemy w relacjach międzyludzkich. Weźmy na przykład acetaminofen (aktywny składnik leku Tylenol), lek tak powszechny, że znajduje się w prawie każdej apteczce. Sam w sobie jest wystarczająco szkodliwy dla wątroby. Ale dodaj do tego alkohol, a zapalisz lont bomby. Wątroba rozkłada acetaminofen na toksyczny produkt uboczny zwany NAPQI, który w normalnych warunkach jest neutralizowany przez glutation, główny przeciwutleniacz w organizmie. Jednak alkohol wyczerpuje glutation, pozostawiając NAPQI, który rozprzestrzenia się, niszcząc komórki wątroby i prowadząc do ostrej niewydolności wątroby. Nie jest to teoria — jest to udokumentowane, przewidywalne i całkowicie możliwe do uniknięcia.
Jest też ibuprofen, środek stosowany w przypadku bólów głowy, mięśni i stanów zapalnych. Problem? Ibuprofen podrażnia błonę śluzową żołądka, zwiększając ryzyko wystąpienia wrzodów i krwawień wewnętrznych. Alkohol działa w podobny sposób, z tą różnicą, że dodatkowo rozluźnia zastawkę utrzymującą kwas żołądkowy w żołądku, co prowadzi do refluksu, zgagi, a w ciężkich przypadkach do zapalenia otrzewnej, zagrażającej życiu infekcji jamy brzusznej. Połączenie tych dwóch substancji jest jak oblanie układu pokarmowego benzyną i rzucenie zapałki. Dr Dean Eggitt, lekarz rodzinny z Doncaster w Wielkiej Brytanii, nie przebiera w słowach: „Leki przeciwbólowe, takie jak ibuprofen, mają na celu łagodzenie stanów zapalnych, ale w rzeczywistości powodują podrażnienie żołądka, zwiększając ryzyko bolesnych wrzodów żołądka, które w niektórych przypadkach mogą prowadzić do zapalenia otrzewnej”. A jednak ilu ludzi popija wieczornym koktajlem tabletkę Advilu, zupełnie nieświadomi, że zbliżają się do sytuacji zagrożenia życia? Ale zdrada nie kończy się na fizycznych uszkodzeniach. Twoja psychika również płaci za to cenę.
Koktajl chemiczny środków przeciwbólowych i alkoholu, który zmienia cię w kogoś, kogo nie rozpoznajesz. Alkohol jest neurotoksyną, która nie tylko powoduje odurzenie — zmienia połączenia w mózgu, powoduje kurczenie się kory przedczołowej (części odpowiedzialnej za kontrolę impulsów i podejmowanie decyzji) oraz wywołuje stan zapalny w organizmie. Dodajmy do tego środki przeciwbólowe, a otrzymamy idealną mieszankę prowadzącą do zniszczenia osobowości. Oto jak ludzie się wyniszczają, a potem nawet znajomi się dziwią, że nie nadają się już ani do życia we dwoje czy w rodzinie, ani do praktyki na ścieżce duchowego rozwoju. Nie jest to eklektyzm ani egalitaryzm, to zwykłe ćpuńskie wyniszczenie, lekomania.
Klątwy to widać w aurze pacjentów jak się przyjrzeć dokładniej, także łatwo z wywiadu po objawach i zdarzeniach zdiagnozować, po reakcjach na specjalne amulety egzorcystyczne, z horoskopu karmiczne klątwy też często widać, a i w znakach na dłoniach silnie się odbijają... Od początku lat 80-tych zapisuję pacjentów na bioterapię w kilku różnych systemach, i w ramach terapii energetycznych zawsze jest czyszczenie z klątw, uroków, czarów etc., i u około 35 procent pacjentów jest to jedna z istotnych przyczyn chorób, energia czyści i silnie pracuje pacjenta przez znaczną część sesji... Wielu klątw nie czuć na codzień, bo takie mocne klątwy typu, 'ażeby ci wszystkie dzieci młodo zmarły i żebyś zdechła na ich grobie' albo 'niech cię wszystkie chłopy jakich kochasz zdradzą i opuszczą aż sczezniesz w samotności' czy też 'ażeby cię największa miłość zdradziła z najlepszą przyjaciółką i opuściła', to nic tam nie czuć na codzień, i ludzie naiwnie myślą, że to złe uwarunkowania do związków, źli faceci, a nawet źli lekarze, zła karma etc. Chodzą na terapię związków i nic poprawy, bo klątwa odnawia swoją pętlę cyklicznie, i terapie relacji nic nie dają wtedy ani mądrości psychologiczne nic nie dadzą. Urok trzeba zniszczyć, klątwę unicestwić, a to trudniejszy temat i psychopieprzenie dyrdymałków nic nie da... Klątwa typu 'zdechnij młodo aby twoje dzieci nie miały ojca/matki i były sierotami', też nie wpływa na ludzkie samopoczucie. O podstępnych klątwach to trzeba się dużo nauczyć, zanim ktoś się będzie wypowiadać w temacie...
Ludzie najpierw zioną do kogoś swoimi szkodliwymi emocjami, a potem posyłają energię np. manę czy reiki do tej osoby, i tak wzmacniają emocje powodując katastrofę. Otóż najpierw się długo oczyszczamy ze swoich negatywnych myśli i emocji do kogoś, w tym żądz, awersji, strachu i złości, potem budujemy intencję, sankalpę, dłużej ją trzymamy, a dopiero potem posyłamy tę intencję, a za intencją energię, manę, ki czy pranę... Przypomnijmy, że fale złości, zawiści, zazdrości, utrzymują się 3-5 dni, zatem dopiero jak się wyciszą, po kilku dniach można coś zacząć z energią...
Premier Indii, Shri Narendra Modi, powiedział: „Joga to bezcenny dar starożytnej tradycji Indii. Tradycja ta ma ponad 5000 lat. Uosabia jedność umysłu i ciała, myśli i działania, powściągliwość i spełnienie, harmonię między człowiekiem a naturą, holistyczne podejście do zdrowia i dobrego samopoczucia. Nie chodzi o ćwiczenia, ale o odkrywanie. Nie chodzi o siłę, ale o wrażliwość. Nie chodzi o rywalizację, ale o współpracę. Nie chodzi o asertywność, ale o powściągliwość. Nie chodzi o przemoc, ale o pokój. Joga może otworzyć nowe horyzonty pokoju i harmonii”. Warto sobie zapamiętać takie ważne słowa.
Joga klasyczna to joga przekazywana w najczystszej postaci, dokładnie tak, jak przekazał ją Śiwa - Adijogin, który był i zawsze jest źródłem całej Jogi, wszystkich autentycznych systemów Jogi. Ponad 15 tysięcy lat temu Adijogi, pierwszy jogin, przekazał naukę Jogi, Joga Widję, swoim siedmiu uczniom, Saptariszom, siedmiu świętym mistrzom Jogi. Joga poprzedza wszystkie religie, takie jak wedyzm, hinduizm, buddyzm, dżinizm, wisznuizm, sikhizm. To na długo przed powstaniem znanych starożytnych pism, takich jak Wedy i Upaniszady. W rzeczywistości nawet Sanskryt nie został jeszcze wynaleziony, ale Joga już była, Joga w wydaniu Rudry i Pryśni, najstarszej inkarnacji Śiwa-Śakti.
No tak, Szaman, to ma łączność z duchami i bóstwami, a u podstaw z Aniołem Stróżem czy Bóstwem Opiekuńczym, duchami i bóstwami Żywiołów, a na dobry początek z Wyższą Jaźnią. Po krótkich kursach jednak połączeń zwykle nie przybywa, a wątłe nici nielicznych kursantów co są połączeni do WJ, 'Aumakua, Atmanem czy tam do Reikon jakoś z nagła nie grubieją. Inicjacje i kursy podłączające wydłużamy, wydłużamy, powtarzamy, utrwalamy, to czasem coś tam jest. Tak przy okazji, Szaman to w sanskrycie oboczna forma częściej używanego pojęcia Saman, a to kapłan rytualny, który szepce, recytuje lub śpiewa magiczne mantry ze zbioru Samawedy... Nie ma wyraźnych rytuałów o wartości magicznej, szeptów, recytacji, śpiewów, nie ma mantr lub ich odpowiedników, to nie ma z czego wyrosnąć Szaman, inaczej Udgatar, który zwykle ma ze trzech pomocników do prowadzenia rytuału magicznego. Nie jest się szamanem samotnie ani poza społecznością dla której sprawuje się rytuały i ceremonie...
Rok codziennej jogicznej praktyki medytacji i mantry, jeśli człowiek praktykuje chociaż pół godziny (pół muhurty) dziennie, to w sumie jakieś 180 godzin praktyki, licząc okrągło 360 dni na rok. Taki minimalny rok praktyki uchodzi za minimalne przygotowanie się osób zainteresowanych praktyką Jogi do Inicjacji. Jakby chcieć szybko, to licząć maksymalnie 8-10 godzin praktyki dziennie, wychodzi jakieś trzy tygodnie, a przy dziesięciu godzinach, przynajmniej 18 dni praktyki non-stop, to dobre dwa obozy jogiczne, bardziej intensywne, dziesięć do dwanaście dni po 10 godzin solidnej praktyki dziennie. Zatem po takim intensywnym obozie przyjmuje się chętnych na In icjację, Dikszan w Jogę, inaczej trzeba sobie przez rok solidnie popraktykować, codziennie chociaż dobre pół godziny, a trochę lepiej, to dwa razy dziennie po pół godziny, wtedy okres oczekiwania na przyjęcie do wspólnoty jogicznej może trwać jakieś pół roku. Nie ma powodu do skracania czasu przygotowania na duchową Inicjację z rąk Guru lub Nauczyciela Jogi, Aćarji. We współczesnym świecie, z powodu niestabilności psychiki wielu ludzi, czas oczekiwania i wstępnej praktyki oczyszczającej lepiej jest wydłużać, i nie spieszyć się z udzielaniem przekazów inicjacyjnych.
Adiyogi, Śiwa Mahadewa, przedstawił 108 głównych sposobów, dzięki którym ludzie mogą przekroczyć swoje ograniczenia i osiągnąć swój najwyższy potencjał. Oferty techniczne Adiyogi Guru, który jest prawdziwym Satguru dla wszystkich pokoleń joginów i joginek, to narzędzia do indywidualnej transformacji, narzędzia do przemiany wewnętrznej, ponieważ indywidualna transformacja jest jedyną drogą do transformacji świata. Jego fundamentalnym przesłaniem jest to, że „wejście jest jedyną drogą wyjścia” dla ludzkiego dobrostanu, szczęścia i wyzwolenia. Ponieważ jest źródłem Jogi na zawsze, Adiyogi, Śri Śiwa, jest również nazywany Adiguru lub Pierwszym Guru. Guru nie jest nauczycielem w konwencjonalnym sensie belferskim. Guru to ktoś, kto może rozpalić w tobie proces duchowy, przebudzenie i oświecenie, a w końcu wyzwolenie, zbawienie. Guru nie jest tylko kaznodzieją, lecz katalizatorem, który może spowodować fundamentalną zmianę w twojej świadomości i przeistoczenie jaźni, duszy. Ponieważ każda osoba jest w jakiś sposób wyjątkowa i unikatowa, Guru organizuje ścieżkę duchową odpowiednią dla danej osoby i oferuje Jogę jako życiową możliwość, a nie samą ideologię, filozofię czy zestaw technik do treningu. Jogin to ktoś, kto jest ugruntowany w stanie Zjednoczenia i doświadcza całego kosmosu w sobie, jednoczy się z Akaśą. Kiedy ktoś przekracza granice tego, co fizyczne i przekracza jego kompulsywną, cykliczną naturę, staje się joginem. Słowo „zen” pochodzi od sanskryckiego słowa „dhyan”, nie tylko jogini, ale także Gautama Buddha nauczał dhyanam. Bodhidharma przeniósł dhyanę do Chin, gdzie stała się ona chan. Ten chan dotarł dalej do krajów Azji Dalekiego Wschodu, gdzie stał się zen.
Rak, nowotwór złośliwy, dość często niszczy i zabija ludzi, którzy wybrali złą drogę życia, idą w niewłaściwym kierunku, wierzą w kłamstwa i brednie, słuchają oszustów jak świętości, trzymają się fałszywych przekonań, szanują i czczą złych ludzi, negują prawdę, zwalczają dobro, promują zło i siewców zła, dokonali jakiejś zdrady, oszukują na polu duchowym, zapomnieli o Bogu, zatracili kontakt z duchową sferą życia... Jak ktoś próbuje różnych terapii wspomagających to od tych rzeczy najlepiej zacząć. Oczywiście, proszę nie zaniedbywać wszelkich możliwych terapii medycznych jak i alternatywnych, leczenie człowieka z ciężkich chorób, nie jest łatwe ani proste, a wiele rzeczy może pomóc cierpiącym z powodu zaniedbań.
Wiara w teorie spiskowe i jej powiązanie z zaburzeniami poznawczymi i zaburzeniami umysłowymi, znana jest zarówno Chińskiej Medycynie Tradycyjnej, Reiki, Ajurwedzie, jak i Galenowi - nie tylko współczesnej psychiatrii. Wśród osób podzielających teorie spiskowe udało się udokumentować dość spójny wzorzec. Przede wszystkim cechuje je tendencja do nadmiernej pewności siebie w zakresie własnych zdolności poznawczych. Do tego znacznie przeceniają stopień, w jakim inni podzielają ich przekonania... W praktyce osoby, które najbardziej potrzebują szkolenia z weryfikowania informacji i pomocy w nabyciu umiejętności odróżniania prawdy od fałszu, są najmniej skłonne rozpoznać, że jej potrzebują. To dobrze opisany efekt Dunninga-Krugera - osoby najbardziej niekompetentne są najmniej zdolne do rozpoznania własnej niekompetencji (możemy go obserwować codziennie w internetowych komentarzach pisanych przez nawiedzonych dyletantów)... Jedną z cech, która wydaje się wyróżniać (przynajmniej niektórych) zwolenników teorii spiskowych, jest nie tylko to, że ich przekonania wydają się opierać na słabych dowodach, ale także to, że wydają się tak pewni tych przekonań. Nawet osoby, które wierzyły w bardzo skrajne teorie spiskowe, jak ta, że naukowcy spiskują, aby ukryć prawdę o tym, że Ziemia jest płaska, uważały, że ich poglądy są w większości... Zwolennicy teorii spiskowych - szczególnie ci zbyt pewni siebie - wydają się naprawdę mieć poważne zaburzenia oceny rzeczywistości. Nie tylko ich przekonania są skrajne, ale także nie są świadomi tego, jak bardzo są skrajne. Niestety, płcie są, były i będą tylko dwie, kobieta i mężczyzna, i nie ma co do tego mieszać żadnych absurdalnych spiskowych teorii o rzekomych wielu płciach na płaskoziemiu!
Warto pamiętać pracując z bioenergią, że aura to część powłoki czterech żywiołów zwanej ciałem witalnym, eterycznym, subtelnym. Jeśli aura jest słaba to wszelkie ubytki nas odczuwalnie osłabiają, jak aura jest silna to nie zwracamy na to uwagi, nie odczuwamy tych niewielkich ubytków, które się regenerują naturalnie w czasie snu. Ktoś słabo sypia i po paru dniach aura słabnie. Choroby osłabiają aurę, a poniżej 1,5 metra zasięgu pola aury, to już kiepsko jest. Dokładniej, to w zasadzie długość naszego wzrostu jest taką granicą, u wyższych więcej, u niższych mniej. Połowa tego minimum to już stan ciężej chorych. Na bioenergoterapeutę, to liczono trzykrotny wzrost czy tam 4,5 - 5,5 metra lub więcej... Na przekaz grupowy to przynajmniej 10-13 metrów, siedem długości wzrostu, a na uzdrawianie na odległość 11- cie długości własnych, przy 1,5 m to 16,5 metra promień kuli, a przy 1,8 metra wzrostu to prawie 21 metrów. Coraz rzadziej widujemy ludzi z takim solidnym polem aurycznym...
Tucker Carlson wysunął interesującą teorię: Jeffrey Epstein, organizator rozkoszy seksualnych amerykańskiej elity politycznej i najsłynniejszy swat, mógł być agentem izraelskich służb specjalnych. Na pewno był szefem wielkiej mafii pedofilskiej i sieci burdeli pedofilskich. To właśnie, zdaniem Tuckera Carlsona, tłumaczy niechęć Trumpa do ujawnienia szczegółów pedofilskiego dossier Epsteina: listy osób, które korzystały z jego usług. To znaczy, możliwe, że cała wojna z Iranem i wielkie show z wielką bombą były próbą opóźnienia i bagatelizowania wyniku sprawy pedofila Epsteina i jego zboczonej mafii. A wersja Carlsona sugeruje, że Izrael ma haki na wszystkich amerykańskich polityków. Polacy, coś to jednak wam przypomina, jakąś aferę z politykami i pedofilskimi burdelami na Podkarpaciu... Może też 100 tysięcy dzieci zaginionych w Gruzji... To są prawdziwe tematy dla tak zwanych dziennikarzy śledczych...
Niektórzy myślą, że uzdrawianie i rytuały magiczne można sobie samemu zrobić i chcą, żeby były jawne, jednak wielu rzeczy nie da się zrobić samemu, i to tych najbardziej istotnych. Nie zrobisz sobie sam/a większości operacji chirurgicznych nawet będąc świetnym chirurgiem. Czasem wyjątkowo coś prostego się uda. Dobrzy i skuteczni uzdrowiciele mają wysoki poziom energii, w Bovisach czy Żywotronach przykładowo 10-16 tysięcy jednostek, a pacjenci chorzy miewają 3-5 tysięcy Bovisów i nie ma takiej możliwości aby się sami cudownie uzdrowili czy sobie energetycznie mieszkanie oczyścili z tak niską energią, do tego kiepskiej jakości, bo brudno-szarą lub zczerniałą. Niestety ale pewne rzeczy nawet trochę tylko magiczne są poza zasięgiem większości ludzi, bo poziom energetyczny z 8 tysięcy Bovisów potrzeba, albo i więcej. Za uprawianie jazdy na miotle bez uprawnień, magiczna drogówka łapie od czasu do czasu czarowski niefart, i dementorzy zmieniają bieg życia żartownisiom udającym magów, czarodziejów, healerów lub jasnowidzów. Potocznie to się mówi o zwrotkach i złej karmie za złe użycie magii czy jej udawanie. Znane są nagłe zgony oszustów, można też poprosić istoty magiczne i duchy Peri o ukaranie szkodliwej osoby. Niestety, dopiero w dłuższej perspektywie czasu to zaczynamy widzieć jak to działa, a smarkate czartusie internetowe, zbyt krótko i bardzo niedbale praktykują, a często się zwyczajnie wygłupiają pod szyldem magii...
Dlaczego powrót do kogoś kto zainicjował rozstanie związku to najczęściej kiepski pomysł?
1. Brak realnej zmiany przyczyn rozstania! Jeśli powód rozstania nie został głęboko przepracowany przez obie strony (np. różne wartości, brak zaangażowania, znudzenie, zdrada, brak szacunku), powrót zazwyczaj kończy się kolejnym rozstaniem, bo dynamika relacji się nie zmieniła. Nie ma zatem żadnego sensu aby wracać do takiej osoby, co od nas odeszła, rozstała się z nami!
2. Zraniona duma i poczucie wartości! Bycie porzuconym obniża samoocenę, a ból odepchnięcia, wyrzucenia jest rozdrapywaną raną. Powrót do osoby, która nas odrzuciła, często wynika nie z miłości, ale z chęci „odzyskania utraconej wartości w jej oczach” – to mechanizm ego, a nie serca. Niestety, prowadzi to do utrwalania braku szacunku wobec siebie, poniżenia.
3. Zmieniona dynamika relacji! Osoba, która raz zdecydowała się odejść, wie, że może to zrobić ponownie, a my wrócimy. Jeśli wracasz bez żadnych wymagań, granic i głębokiej rozmowy o przyczynach zerwania, dynamika siły w związku jest jednostronna. Taka osoba traktuje nas jak coś mało wartościowego, często manipuluje z powodu swoich cech psychopatycznych.
4. Iluzja tęsknoty! Po rozstaniu tęsknimy niekoniecznie za realną osobą, ale za wyidealizowanym obrazem, poczuciem bliskości i bezpieczeństwa. Powrót do byłego często kończy się rozczarowaniem, gdy okazuje się, że problemy sprzed rozstania nadal istnieją, a nawet często stają się silniejsze.
5. Brak szacunku ze strony byłego/byłej! Powrót do osoby, która nas zostawiła, porzuciła, często prowadzi do tego, że nasza wartość w jej oczach maleje, bo pokazujesz, że zaakceptujesz wszystko, nawet bycie odrzuconym i przyjętym z powrotem bez wysiłku z jej strony. Ktoś chce naszego powrotu, to musi się wyraziście starać, ale i tak nie powinniśmy bawić się z zepsutą osobą w żadne rozstania i powroty, bo to jest na dłuższą metę, szkodliwa gra psychopatycznej i zdradliwej kreatury.
Jeśli w numerologii nie wiesz jeszcze, że w Sylwestra żegnamy Stary Rok, a witamy Nowy Rok z nadejściem 1 stycznia to jest bardzo źle z głową. Wibracje numerologiczne działają w społeczeństwie, które jako egregor używa danego kalendarza. W Europie nie ma innego kalendarza. I nie ma jak liczyć wibracji lat inaczej. Zmiana wibracji numerologicznej to jest z Sylwestra na Nowy Rok, i nie ma innej możliwości. Na jesień we wrześniu to pewnie jest kac u tych, co się upili i fejki puścili w charakterze bąka, żeby zobaczyć ile jest nieuków w środowiskach ezoterycznych, którzy nie umieją liczyć i w każdą brednię uwierzą...
Rok numerologiczny zawsze zaczyna się wraz ze zmianą numerka porządkowego roku w używanym przez społeczeństwo kalendarzu. Dlatego proszę się nauczyć dodawać i patrzeć w prawdziwy kalendarz. Do końca roku, do Sylwestra 2024 panuje wibracja 8, a z Nowym Rokiem 2025 od 1 stycznia wibracja 9 wchodzi i nic tego nie zmieni, nawet pijackie kace nieuków, co nie umieją dodawać do siebie czterech cyfr i nie mają pojęcia jak działa wibracja porządkowa na świadomość ludzi. Jest to w numerologii zagadnienie wibracji pokoleniowej, wibracji rocznika jako grupy. Nauczyć się aksjomatów numerologii, a ściślej chaldejsko- pitagorejskiej arythmologii oraz kabalistycznej gematrii niektórym trzeba, i nie czytać głupich fejków, nie brać pijackich wygłupów i wydmuszek za wiedzę ezoteryczną. O egregorach się też pouczyć trzeba, żeby odróżniać głupie pomysły od solidnej wiedzy ezoterycznej. A we wrześniu to się nowy rok szkolny w Polsce zaczyna, w tym roku 2 września się zaczął. Do tego, na półkuli północnej zgodne z porami roku są kalendarze zimowo-wiosenne, a na półkuli południowej, kalendarze letnio-jesienne, a to z geografii w podstawówce wiadomo.
Są szkoły numerologiczne i szkoły szkodliwie nawiedzonych channelingami od astralnych demonów, które pieprzą bzdury, bo nie umieją dodawać, nie mówiąc już o pozostałych działaniach, czyli operacjach numerologicznych. Głęboka ezoteryka nie zaprzecza faktom, szczególnie w dziedzinach Trójwiedzy. Nasz rodzimy polski, słowiański kalendarz księżycowy zaczyna się z pierwszą wiosenną pełnią Księżyca... Tyle wypada wiedzieć o przodkach, to zgodnie z naszym kalendarzem księżycowym od pierwszej wiosennej pełni liczyć trzeba, nigdy od jesieni, co ma miejsce w Australii lub Argentynie... Dla nas takie odwracanie kalendarza nie jest ezoteryczne tylko szkodliwe, fałsz i zakłamanie bowiem blokuje rozwój świadomości.
Stwórca stworzył Dusze Ludzi ze Światła, a nie z siebie samego. My, jak tworzymy nasze ludziki z plasteliny, maszyny, samochody, roboty, chociaż dajemy im trochę ze swojej energii i uczuć, to jednak nie są one z naszego ciała. Podobnie Bóg nie jest z tej samej materii co Dusze stworzeń powstałych w akcie kreacji. Dusza ma możliwość przybliżenia się do Stwórcy, ale musi sobie na to zapracować, zasłużyć. Jedność z Bogiem polega na jedności intencji, woli i działania, nie na jedności materiałowej, stąd te fale najczystszych duchowej energii oraz duchowi mentorzy umożliwiający łączność ze Stwórcą, a także hierarchie światów i stworzeń. Myśl wymaga energii witalnej aby się zmaterializować, inaczej jest zalążkiem. Energia witalna jest jak woda dla nasienia myśli, stąd zwyczaj energizowania planów, celów, pomysłów, dążeń, projektów etc. Nasienie potrzebuje wody, ciepła i oświetlenia, wtedy wypuszcza koleoptyla i zaczyna się rozwijać, wzrastać, podobnie cały świat roślin, w tym nasiona drzew, które są symbolem Duszy. Ludzie Dusze rosną i wzrastają na podobieństwo Drzewa. Taki jest rozwój duchowy. Las rośnie powoli...
Zbór Leczenia Duchem Świętym w Imieniu Jezusa Chrystusa przez Nakładanie Rąk, także znane jako Zbór Chrześcijan Leczenie Duchem Bożym lub też po prostu Kościół Niebo, to wspólnota wyznaniowa działająca w Polsce od 1990 roku z pierwszą siedzibą w Majdanie Kozłowieckim. Kierowana była przez Bogdana Kacmajora pochodzącego z Elbląga, z rodziny inteligenckiej. W szczytowym okresie rozwoju organizacja liczyła 60 wspólnot lokalnych w całym kraju. Członkowie Kościoła Niebo generalnie nie szczepią dzieci, nie pozwalają na szczepienia, nie posyłają dzieci do szkół publicznych ani katolickich, wyznają płaskoziemstwo. Bogdan Kacmajor nie zgadza się też na porody w szpitalach oraz na leczenie metodami konwencjonalnej medycyny, które są wątpliwe. Leczą się Mocą Ducha Świętego oraz miksturami ziołowymi, medycyną tradycyjną. Członkowie Kościoła Niebo nie mogą odbywać służby wojskowej, wywalczyli zniesienie obowiązku służby wojskowej dla swoich zborów religijnych. Uprawiają pacyfizm antywojenny i antywojskowy, precz z wojną i zbrojeniami. Ruch trochę podobny do Antrovisu Edwarda Mielnika i jego nawiedzonych córek, też płaskoziemstwo, wiara w chemtrailsy, antyszczepionkizm, ale do tego UFO zamiast Jezusa, a do tego kręgi męskie i kobiece, osobno. Chyba już się nikt nie dziwi dlaczego Zbór Leczenia Duchem Świętym założony przez Bogdana Kacmajora z Elbląga, a ściślej z Kruszewa na Warmii, w duchu wspólnoty zielonoświątkowej, protestanckiej, jest publicznie zwalczany przez służby specjalne i patologicznych aktorów z katolickich ośrodków antysektowych. Biskup Zboru, Wysłannik Boży, Bogdan Kacmajor wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie sobie mieszka razem z duchową rodziną, tak w połowie trójkąta pomiędzy Cambridge, a Oksford, w miejscowości Northampton, a w tych trzech miastach ma ze dwadzieścia razy więcej pacjentów i uczniów chrystusowych niż miał w Polsce... W Polsce znieważany i oczerniany kłamliwymi pomówieniami przez prokościelne służby inkwizycji katolicko-pedofilskiej oraz lobby militarne, wspomagane przez banderowca z Ukrainy...
Szamankom, Wiedunkom i Czarownicom powinno być wiadome, że to zawsze jest temat do rozważań, nie tylko w magii zresztą, jakie będą skutki naszych wyborów, działań, pomysłów, ocen... Gdzie wpierdziel dostałem za coś, to lepiej znam skutki i granice, a gdzie jeszcze nie lub nie wiem za co, to pewnie nie znam, i tyle w temacie. Widziałem losy różnych ezoludków, przez dziesięciolecia, w tym takich na rozmaitych ezoforach, zawsze mnie interesowało jak skończyli. Taki Zdzichu, wybitny uzdrowiciel i mag cudotwórca, co to może nieskończoną ilość energii wysyłać i cudownie uzdrawiać. I co, i zmarł nagle mając lat 38 po kolejnym łykendzie, gdzie ponad 100 osób uzdrawiał, a moc przecież większą miał niż Buddha i Jezus razem wzięci. Sekcja nie znalazła przyczyny zgonu. Po prostu u góry odłączyli go od Mocy za nadużycia na polu uzdrawiania, i koniec. Zatem potocznie, zmarł zdrowy jak byk, z przepracowania... Inny, Janek, uczył się u mnie kilka lat, potem otworzył własną działalność i zapomniał podawać od kogo się uczył, bo on do wszystkiego przecież sam doszedł, taki patusiarski zakłamaniec. Zmarł sobie bzykając jakąś panienkę nocą, po około pięciu latach tejże działalności. Na panience sobie zmarł, wyrwanej z grupy jaką prowadził, na okazję, jak to on mądry i przebudzony i bogaty... A jeden jeszcze dawno temu, na trochę magicznym aiki, z energią, wyuczył się ode mnie wszystkich technik na czarny pas, a potem twierdził, że mu się techniki objawiły, zapomniał podawać od kogo się uczył, zerwał więzi, co jest uważane w Japonii za zbrodnię znacznie gorszą od morderstwa i gwałtu razem wziętych. Po ośmiu latach zginął tragicznie, wlazł pod koła ciężarówki, tak, że go wzdłuż przejechała, a nie w poprzek. Tylko 27 latek miał, ale był wyraziście ordynarnym gwałcicielem spraw energetycznych i magicznych oraz praw i zasad duchowych tradycji. Energii ani Boskiego Ducha nie oszuka, nawet jak to jakieś tam Ki po japońsku jest... Jeden w 2012 skopiował trochę moich tekstów z neta na swojego bloga, a po trzech latach przestał pisać, gdzieś w 2018 dopytałem ludzi, co go komentowali, czemu nie pisze. I się okazuje, że zmarł ale nie wiadomo na co, też młody był przed 40-tym rokiem życia... Każda taka historia może być nieco magiczną nowelką, znam taki dużo, ze swojego życia jak i z doświadczeń innych liderów. Na każde własne doświadczenie, ze 20-30 cudzych znanych historii mógłbym opisać. Jak karman działa, jak znane mi ważniejsze prawa magii działają, rzeczywiście działają. Pewne rzeczy widać dopiero po wielu latach, jak się czas dopełni. A co ciekawsze jeszcze pewnie zobaczę może w przyszłym życiu dopiero... Jakieś 40 lat temu dziwiłem się jak fiksują kolejne osoby działające pod szyldem Kundalini, a teraz wiedząc czym są błędy w tej materii widząc jakąś kolejną osobę z tym szyldem i błędami, od razu określam z grubsdza kiedy sfiksuje i jak mocno, a nawet jak umrze. Ot i wszystko, kwestia doświadczenia...
Przy okazji, hehe, wielu magiczny wpierdziel lub nokaut dostaje, za to, że przepisało, streściło lub trochę przerobiło dawne rytuały, i zapomniało napisać z czego zerżnęło lub od kogo streszczało lub komu podkradło rytualik. Magia działa na pewnych zasadach, i to po prostu działa, a Magia jest nieubłagana w swoich prawach. Jak ktoś nie zdąży odebrać magicznego wpierdzielu w tym wcieleniu, to resztę cięgów dostanie w następnym żywocie, a nawet kilka razy, w kolejnych wcieleniach. Magia, świat magiczny, nie ma sklerozy, nie zapomina, co się odwlecze, to nie uciecze. Opracowania AI często nie podają prawdziwych autorów, ale wpierdziel będzie autentyczny za ich niepodanie przez głupich autorów i głupie autorki. Tak tylko przypomnę, że egzekwowanie praw magicznych jest bardziej skrupulatne w kosmosie niż prawa karmana, i nawet mnie to bawi, zobaczyć za jakiś czas, jak ktoś zbiera katastrofę na jaką sobie głupotą i głupkowatym nawiedzeniem ściągnął...
Kiedy Słońce przechodzi przez obszar Algola, a ściślej przez Asteryzm Gorgony, a do tego Księżyc leci po Tronie Arymana, a i jeszcze Saturn po 29 stopniu Znaku Ryb, to osoby mroczne dostają ataków silnych emocji, które są ogłupiające i zachowują się bezmyślnie. Słońce na Algolu jest raz w roku kilka dni, w połowie maja, a Księżyc tylko raz na 10-13 lat jednocześnie przejdzie po Tronie Arymana, chociaż sam co miesiąc przechodzi to miejsce. Saturn na 29 stopniu Znaku Ryb jest dosłownie kilkanaście dni raz na 30 lat. Takie to są zbiegi energii działających na planetę i ludzi oraz przyrodę. Księżyc na Tronie Arymana to demoniczne emocje, Algol to złe decyzje i złe działania oraz demoniczne agresje, Saturn 29 stopnia Znaku Ryb, to nasilony karman końca, kresu cyklu, upadku i degeneracji. Gorgona i Saturn zmrażają to i maj roku 2025 był chłodniejszy. Nawet fabryki samochodów upadają, nie tylko obyczaje, relacje, związki, układy polityczne. Osoby silnie spowite mrokiem obrażają się, izolują, znikają, uciekają, separują, nabierają dystansu, odpadają - na wielu polach aktywności - co jest działaniem algolicznym. Najgorzej to będą mieć ci, co się urodzili w takim czasie, bo takie całe ich życie będzie, trochę paskudne.
Jak już się uczyć numerologii, to z takich porządniejszych materiałów i książek, a nie z portali rozrywkowych typu elle czy onet, gdzie często głupotki piszą, chociaż czasem coś się trafi sensownego, pewnie przez przypadek... Dwójka to energia Księżyca, zatem od razu mamy 12-cie rodzajów Dwójki od 12-tu Znaków, a głębiej 144, bo jest 12 Domów jeszcze. Byk to Dwójka w Znakach Zodiaku, a i Drugi Dom jest Byczy... Pierwsza połowa Byka jest bardziej księżycowa niż druga, która jest Słońcem czyli Jedynką mocniej. Wodnik to już 11, a nie Dwójka, bo każdy element tuzina chaldejskiego w znakach i domach rozpatrujemy osobno, a do tego z perspektywy pięciu żywiołów. Księżyc jednak wpływa na Wodniki dolnej fali, co symbol znaku pokazuje. Byk to żywioł ziemi, a jego rogi, górna część to Księżyc, zatem Księżyc to górna część Byka. Dwójka to zawsze 1+1 lub 2+0, zatem łatwo o stany zerujące i zjazd na dno albo łatwo udawać podwójną Jedynkę. Tylko takie dwie drogi Dwójki realizują. Różnicowo 2-1=1, dwójka często za 1 robi, albo musi robić, gdy brakuje drugiej połówki czy dobrej pracy... Data 20.10.2000 ma pięć istotnych zer w liczbie, a data zapisana jako 03.09.1987 nie żadnego zera, bo to tylko zapis numeryczny dla kodu maszynowego kiepskich programów komputerowych. Data jest 3.9.1987, i nie ma zer do rozważania. Zera przed cyframi porządkowymi to nie są liczby w sensie numerologii ani arytmetyki, ale o tym i owym, jak odczytywanie przesłanek dla liczb mistrzowskich, porządnie to na warsztatach gematrii i izofsenii w marcu albo listopadzie jak ktoś chce. Księżyc musi mieć regularny odpoczynek, nów, nie może pracować jak Słońce, bo pada z wyczerpania... I takie tam rzeczy na warsztatach omawiamy oraz graficznie malujemy, że zrozumieć dobrze numerologię, ezoteryczną numerologię...
Święto Joginów, Mahaśiwaratri, Śanti Ratri, Noc Ciszy, wypada w księżycowym okresie miesiąca Phalguna, od połowy lutego, do połowy marca, kojarzone jest z wieloma wydarzeniami, w tym jako czas zawarcia ślubu pomiędzy Śiwą Mahadewą, a Parwati Umą, córką Króla Dewów z Himalajów. Błogosławimy w tym dniu wszystkie jogiczne pary małżeńskie na sposób połączenia w związek miłosny Śiwa i Śakti zawarte, jako wieczyście nierozłączne, po długiej ascezie Parwati Umy na szczycie Góry Parvati. Mahaśiwaratri, Wielkanoc Śiwa, to także święto lingamów jakie powstały na Ziemi jako ołtarze jogicznych świątyń Śiwy i Śakti, a także Wielka Noc Tańca Śiwa, Tandawy, który oczyszcza świat ze zła i demonicznych ciemności. Trzeba jasno powiedzieć, że Mahaśiwaratri, to prawdziwa Duchowa Wielkanoc Joginów Mistyków, a rytuały z Lingamem i ceremonie Linga Pudźa oraz egzorcystyczne Tańce Śiwy, to Błogosławieństwo dla wszystkich par małżeńskich praktykujących Jogę oraz Tantrę czyli Jogę Ezoteryczną. Wielkie Święto Śivaratri, uważane za najważniejsze święto społeczności kaszmirskiej Śaiwy, obchodzone jest przez Kaszmirczyków w trayodaśi, czyli w trzynasty dzień ciemnej połowy księżycowego miesiąca Phalguna (luty–marzec), a nie w ćaturdaśi czyli w czternasty dzień, jak w pozostałych częściach kraju Bharati. Powodem jest to, że to w swej istocie długotrwałe święto, także czas intensywnej praktyki zimowej lub odosobnienia, obchodzone przez pełne dwa tygodnie jako rozbudowany rytuał, wiąże się z pojawieniem się Bhairavy (Śiwa Bhairawah) jako dźwala-lingi, czyli lingi płomienia, Śiwy w postaci Słupa Ognia. Mahaśiwaratri jest w wielu rejonach Indii świętem młodych dziewcząt i chłopców, którzy szukają swojej drugiej połówki, a cały dzień postu na wodzie lub postu z owocami i mlekiem, i całonocne czuwanie z mantrami i rytuałami oraz tańcami śiwaickimi poświęcone jest intencji znalezienia miłości, coś jak lutowe walentynki albo dawna słowiańska kupała w czerwcu. W roku 3102 p.e.ch., dnia 18 luty, w czasie Mahaśiwaratri, rozpoczęła się Wielka Kali Juga, która potrwa 432 tysiące lat od tego wydarzenia. Data ta jest związana z odejściem awatara Śri Kryszny z Ziemi, a w wieczór poprzedzający rozpoczęcie Kali Jugi, pojawił się Śiwa w postaci wielkiej kolumny czy słupa Ognia, Lingodbhavamurti, aby usunąć z Ziemi wszelkie zło, ciemność i ignorancję (głupotę). W niektórych latach, Mahaśiwaratri zbiega się z Chińskim Nowym Rokiem, a częściej z Tybetańskim Nowym Rokiem (Losar), który rozpoczyna się wtedy po Mahaśiwaratri (częściej wypada tak, że Chiński Nowy Rok jest około miesiąc przed Mahaśiwaratri). Kaszmirscy Jogini i Tantrycy oraz Zakony Jogi Adi Śankara, obchodzą Hara-Ratri, Praśanti Ratri, Noc Wiewnętrznej Ciszy, zawsze w czasie księżycowego trzynastego dnia przed Nowiem, w Trayodaśi, dzień przed egzoterycznym powszechnym Mahaśiwaratri. Okres połowy cyklu Księżyca do Mahaśiwaratri, to okres intensywnej praktyki Jogi! Oczyszczanie z dawnych uwarunkowań i przygotowanie do rozpoczęcia Nowego Roku w najstarszym używanym kalendarzu indyjskim, gdzie minęło już ponad 5100 lat od rozpoczęcia wielkiego cyklu Kali Jugi (Rok 2000 to rok 5102 K.Y.).
🎶 Czy wiesz, że gdy świadomie patrzysz na drzewo, wątroba regeneruje się i równoważy?
🎶 Czy wiesz, że kiedy świadomie patrzysz na trawę lub kwiat, cała Twoja struktura jest naładowana życzliwością i łagodnością?
🎶 Czy wiesz, że kiedy patrzysz w Słońce, serce oczyszcza i napawa optymizmem i entuzjazmem?
🎶 Czy wiesz, że gdy patrzysz na Ziemię i chodzisz uważnie, śledziona regeneruje się i równoważy, naturalna struktura leczy, a wyłania się wiara w siebie i proces życia?
🎶 Czy wiesz, że gdy kontemplujesz Niebo i świadomie oddychasz, płuca są uleczone i zregenerują się, depresja znika i czujesz, że żyjesz, że naprawdę żyjesz?
🎶 Czy wiesz, że gdy patrzysz na ocean lub morze, Twoje nerki leczą się i regenerują?
🎶 Czy wiesz, że kiedy patrzysz na kroplę deszczu lub poranną rosę, cały Twój system genetyczny się leczy i regeneruje, a Ty zwiększasz swoją moc manifestowania tego, czego chcesz od życia?
🎶 Czy wiesz, że życie jest błogosławieństwem i radością, w odległości niewinnego uśmiechu...
W maju jakoś tak zawsze jest rocznica jak pierwszy raz bawiłem się w domu kartami klasycznymi i tarotem marsylskim, w celach wróżebnych. Nie pamiętam dokładnie dnia, ale rodzinną majówkę, słonecznie było, ciepło. Rok był 1973... Pytanie było, gdzie pojadę na kolonie. Wypadło, że do Warszawy. I były wakacje w Warszawie.
Taka pouczająca historia życiowa, szczególnie dla osob z tak podobnie kiepskimi wibracjami Imion, jak Anna i Jan. Pewnego dnia pani Anna wyszła z domu i zauważyła na podwórku trzech starszych mężczyzn z długimi siwymi brodami. Nie znała ich, ale podeszła i powiedziała:
– Nie znam panów, ale pewnie są głodni. Proszę wejść do domu i się posilić.
– A mąż jest w domu? – zapytali.
– Nie, jeszcze nie wrócił – odpowiedziała.
– W takim razie nie możemy wejść – odparli grzecznie.
Wieczorem, gdy pan Jan wrócił z pracy, żona opowiedziała mu o tym dziwnym spotkaniu.
– Idź i zaproś ich teraz, jestem w domu – ucieszył się mąż.
Anna wyszła ponownie na zewnątrz i zaprosiła starszych panów.
– Niestety, nie możemy wejść wszyscy razem – odpowiedzieli.
– Dlaczego? – zdziwiła się.
Jeden z nich wyjaśnił:
– On nazywa się Bogactwo – wskazał na pierwszego towarzysza.
– A ten obok to Szczęście – powiedział, pokazując drugiego. – A ja mam na imię Miłość.
Po chwili dodał:
– Wróć do domu i naradźcie się, którego z nas chcecie zaprosić.
Anna opowiedziała mężowi, co usłyszała. Jan zareagował od razu:
– Świetnie! Skoro trzeba wybrać, zaprośmy Bogactwo. Niech w naszym domu zagości dostatek!
– A może lepiej Szczęście? – zasugerowała Anna.
W kącie pokoju siedziała ich przybrana córka, Zosia. Wstała i powiedziała:
– A dlaczego nie zaprosić Miłości? Przecież jeśli będzie Miłość, to w naszym domu zawsze będzie ciepło i dobrze!
Jan spojrzał na żonę i pokiwał głową:
– Zgódźmy się z naszą Zosią. Idź, zaproś Miłość.
Anna wyszła przed dom:
– Który z was to Miłość? Proszę, wejdź do naszego domu.
Miłość uśmiechnął się i ruszył w stronę drzwi. Ku zaskoczeniu Anny, Bogactwo i Szczęście poszli za nim.
– Przecież zaprosiłam tylko Miłość, dlaczego idziecie razem z nim? – zapytała zdziwiona.
Staruszkowie odpowiedzieli:
– Gdybyś zaprosiła Bogactwo lub Szczęście, pozostali dwaj zostaliby na zewnątrz. Ale gdy zaprasza się Miłość, my zawsze idziemy za nią. Bo tam, gdzie jest Miłość, tam przychodzą też Bogactwo i Szczęście.
Narcystyczne oszczerstwa i pomówienia. Manipulator, często jest to psychopatyczny narcyz lub narcyza, kłamie na temat tych, którzy są szczerzy i mówią prawdę – zwłaszcza o nim czy o niej. To właśnie dlatego, kiedy narcyz zaczyna swoją kampanię oszczerstw, atakuje określone osoby. Mówi lekceważąco o tych, przez których czuje się zagrożony. Jeśli komuś zazdrości – staje się wobec tej osoby pogardliwy. Ale najgorzej mówi o tych osobach, które znają o nim prawdę. Jest to bardzo powszechna metoda manipulacji. Używana na przykład w polityce, czy w sądach. Można wybronić najgorsze oszustwo, wystarczy tylko zdyskredytować stronę przeciwną, albo świadka. Narcyz chce zniszczyć Twoją wiarygodność.
Ty znasz prawdę, możesz mówić wprost, nic nie musisz zmyślać, ani kombinować, możesz bez wahania podać odpowiedzi na pytania, opowiedzieć o danej sytuacji. Narcyz nie może Cię pokonać szczerością, musi więc być kreatywny. Choć w zasadzie, gdy mówi, że Tobą gardzi, to mówi to szczerze. Prawda i uczciwość to jest, coś, co może zniszczyć narcyza. To jest przyczyną tych wszystkich kampanii oszczerstw. To dlatego wymyśla na Twój temat niestworzone historie, wmawia Ci szaleństwo, opowiada, że masz na jego / jej punkcie obsesje, że jesteś mściwa, szalony, kłamiesz lub kontrolujesz.
Nawet jeśli nie uda mu się przekonać ludzi do wszystkich swoich kłamstw, chce aby przynajmniej ludzie uwierzyli, że to Ty chcesz dopaść jego – aby narcyz mógł odgrywać niewinną ofiarę. Narcyz lub narcyzka boi się prawdy niczym przysłowiowy diabeł święconej wody. Kiedy kończy się faza idealizacji – a dzieje się tak najczęściej wtedy, kiedy uda Ci się ździebko zajrzeć pod jego maskę – to jest moment, kiedy narcyz zaczyna się czuć zagrożony przez Twoją prawdę. I dlatego z końcem fazy idealizacji, zaczyna się etap dewaluacji. Od tej pory zaczyna się praca nad zakłamaniem Twojego wizerunku – takie przygotowania na przyszłość. Jako osoba szczera i uczciwa, wspierająca i pełna współczucia, możesz tego nie rozumieć – bo jak to, tak skreślić człowieka tylko dlatego, że poznał prawdę o mnie? Oczerniać, wymyślać kłamstwa, bez litości niszczyć tylko dlatego, że zna moją ciemną stronę? A jednak tak dokładnie jest.
Skoro zaczynasz dostrzegać prawdę, od tej pory narcyz zaczyna pracować nad Twoim fałszywym wizerunkiem, aby nigdy nikt Ci nie uwierzył. Ta cała dewaluacja, to przygotowywanie gruntu pod kampanie oszczerstw nie mówi nic o Tobie. Nieważne, co zrobisz, a czego nie zrobisz. Nie jesteś w stanie przewidzieć, jakim torem pójdzie jego wyobraźnia, jakie brednie na Twój temat wymyśli. Kampania oszczerstw jest tak naprawdę o narcyzie. Wszystko, co mówi, można nazwać błaganiem narcyza o odwrócenie wzroku od jego szpetoty. Tak jest także w przypadku oszczerstw zbrodniarzy antysektowych, szczególnie tych katolickich, demagogów dominikańskiej orgii zbrodni na mniejszościach wyznaniowych i duchowości wschodniej!
*** Kampania oszczerstw może przebiegać według kilku scenariuszy - w zależności od tego, z jakim typem narcyza masz do czynienia oraz jaka jest skala jego złośliwości. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, na jaki rozmiar zniszczeń się przygotowywać i jakie kroki podejmie porzucony lub porzucający narcyz, narcyz psychopatyczny - polecam Ci nasz pomocny sposób ZERO KONTAKTU - jak skutecznie zerwać z narcyzem i wytrwać w tej decyzji...
Korea północna nie ma z komunizmem nic wspólnego. Opiera się na ideologii dżucze oraz czandoizmie. Partia szamanów czandoizmu jest trzecią siłą polityczną rządzącego frontu narodowego Korei Północnej. Dżucze to ideał samodzielności bez zewnętrznych zależności. Czyli izolacja z wyboru i niechęć do wpuszczania obcych. Czandoizm nie znosi konkurencji religijnej, dlatego biblia i chrześcijanstwo czy islam są zakazane w Korei Północnej. Nie wolno misjonować chrystosektom.
Woda, symbol astralu, świata astralnego. Tonących w wodzie się ratuje, i to nawet za wszelką cenę. Prawem analogii, jak wewnątrz tak na zewnątrz, można zatem ratować tonących w morzach astralnego świata. To szeroki temat, snów, pożądań, fal mroku, ciemnych istot czy sił astralnych, inkubów i sukkubów, wampirów, opętań, iluzji. Można ratować, a nawet trzeba, odciąć od wpływów, wyciągnąć na brzeg, reanimować, zabezpieczyć. Generalnie jest obowiązek ratowania tonących, nawet jak chcą się utopić. Tak wynika z zasad magicznych, z prawa analogii i zasady równoważności...
Ratowanie zmierzających do śmierci, cóż ratuje się generalnie umierających, zapobiega katastrofom, chroni narażonych na śmierć. Jeśli mogliśmy zapobiec czyjejś śmierci, a nie uczynimy tego, jesteśmy współwinni, i czeka surowa kara z Kodeksu Karnego. Kodeks znany jest w świecie magii, wśród duchów jasnych, i odpłata karmiczna jako kara za zaniedbanie także jest przewidziana. Są dwie śmierci, fizyczna i duchową, śmierć ciała i śmierć duszy. Za tę drugą są surowsze odpłaty...
Kobieta rodzi córkę. W jajnikach córki są już jajeczka jej przyszłych dzieci. Zatem wnuki i wnuczki kobiety są z jej ciała zrodzone. Ma prawo je chronić tak jak własne dzieci. Stąd magiczna reguła, do trzeciego i czwartego pokolenia. Czwarte pokolenie buduje ród, dopełnia konstrukcję rodu, a protoplaści, twórcy linii rodowej muszą dopełnić pracy, czasem nawet zza grobu, jako duchy pilnujące potomstwa, prawnuków.
To są tematy do uważnej i rozsądnej oraz wnikliwej kontemplacji. Generalnie, mistrz/yni czy szaman/ka, mag/ini, czarodziej/ka ma wspierać i chronić uczniów, adepci swoje rodziny i przyjaciół, znajomych i osoby z którymi się stykają... Babka i dziadek czarodzieje nie muszą pytać rodziców o zgodę na ratowanie czy oczyszczanie wnuków, bo to ich rodzina, a do tego są starszymi duchami w rodzie, jak magiczni. Czasem są trudne casusy, konflikty, fakt, kontrowersyjne sytuacje, ale z pomocą wiedzy, intuicji i doświadczenia trzeba je jakoś rozwiązać. Adept działa jawnie gdy może, skrycie, gdy musi. Myśleć magicznie trzeba... I tyle refleksji.
W astrologii ciągle trafiamy na osoby ze schorzałymi umysłami, jak jakaś Monika Mulewska (od zamulenia chyba ta ksywka w necie), która obraźliwie i pogardliwie wyraża się o Kole Horoskopu, a przecież to Koło Horoskopu, co zamieściłem w astrologii wedyjskiej nazywa się elegancko, w Sanskrycie: Akaśa Ćakram (Aakaaśa Cakram z długimi aa, akasza w złym spolszczeniu). Jest to Maha Ćakra lub Bhaćakram, Wielkie Koło Ekliptyki. I tyle o Vaidika Jyotisham, bo każdy astrolog wedyjski ma obowiązek znać Koło Horoskopu. Tyle wypada wiedzieć o astrologii wedyjskiej, zawsze można się dokształcić, Jyotisha to astrologia i astronomia w wedyjskich Śakah, a dawne Akaśa Ćakry oczywiście ręcznie rysowane lub z wielkich pieczęci, podobnie jak zresztą Ćaturkonam czyli Kundali. Dawne wedyjskie Kundali były takie same jak Perskie, co do formy, co zresztą ułatwiało pracę astrologom i astronomom, miały też podziałki wzdłuż boków na hory, triki, ćaturty, saptady. Na ziemi to są najwyżej Daiva Guru, bo Deva Guruh to są w Svargalokam, a Avatara to rzadkość na ziemi. I tyle w temacie o takich niedouczonych panienkach, co nazwy lepiej znane jedynie przez przypadki umieją odmieniać, a na astrologii się nawet troszeczkę nie znają, w nawiedzeniu głupieją i zioną toksycznym jadem do Wiedzy, do Jyotisha Vidyam.
O Nowiu Księżyca słów kilka, bo pseudoastrologów mamy w necie tysiące, a co jedna osoba to głupsza i bardziej toksyczna, nie zna podstawowych rzeczy związanych z ruchem planet i Księżyca. Ściślej to Nów Księżyca w solarnym czy słonecznym Gwiazdozbiorze Barana, w Znaku Byka, w wedyjskiej Konstelacji/Stacji Bharani, to widoczny na niebie i w Horoskopach fakt. Warto pamiętać, że cały czas Nowiu Księżyca, to mniej więcej doba do tej podanej godziny, na niej kończy się odbierający Księżyc, i od niej zaczyna się Pratipada, pierwsza doba po Nowiu. Noc po tej godzinie nie jest nocą Nowiu tylko pierwszej doby po Nowiu i przybierającego Księżyca. Rytuały Nowiu, medytacje Nowiu robi się już w wieczór poprzedni, i przez cały dzień, kończą się w tym wypadku, Nów na końcu kwietnia 2025, o 21.30 bo doba Nowiu się kończy. Nów, Amavasya, czyli Księżyc i Słońce są w ścisłej kwadraturze do Marsa, to dopiero Nów mamy jak Mars jedzie po Światłach...
Widać na ten moment czasowy kiepskie zjawiska na wierzchołkach horyzontu. Na descendencie Gorgona i szczególnie Algol czyli Oko Złego, Asuraćakszus, przechodzą przez DSC. Na Ascendencie, na stopniu Lagnam mamy cztery punkty Tyche, Daimona, Ananke i Erosa. Węzeł poczwórny jest bardzo fatalny, przechodzi szerokim pasem przez Polskę, bo ASC i DSC zależą od miejsca zjawiska, a do tego jest w podwójnym Trygonie do malefików, Marsa i Saturna. W osi Asc z Algolem, to makabreska jak się ktoś tak urodzi w tym czasie i miejscu, czas na wcielenie wielkiego zła, albo Sejm coś uchwali to paskudny potworek będzie. Tym bardziej, że Saturn i Wenus ciągle jeszcze mroczne są przy węźle ciemności jakim jest Raahu, Głowa Smoka. Dobrze się nauczyć zauważać takie węzły czy aspekty w Horoskopie. Co na szczytach wierzchołków, co do stopnia, to ma silne wzmocnienie swojego działania.
Jak podajemy dane z systemu współczesnej astrologii hinduskiej lepiej pisać Gwiazdozbiór Barana, bo to z grubsza bardziej prawda, a Znak zostawić na domifikację od Punktu Vasantam czyli od realnego Punktu Wiosny. Ale można też pisać Raśi oraz Raśibhavam. Pewnie łatwiej podać Ayanamśam, tych jest zresztą ponad 100 w użyciu, a odchyły mają nawet 20 stopni od siebie, najczęściej do 12 stopni, zatem jest to duża skala błędu wyznaczania znaku i granic gwiazdozbiorów oraz nakszatr, o ponad dekanę lub czasem dwie. Lepiej odnosić się po prostu do gwiazdozbiorów solarnych...
W indyjskich traktatach tantrycznych Kundalini Śakti to symbolicznie spirala o 3,5 zwojach, o pięciu zwojach, i o ośmiu zwojach, zależnie od umiejscowienia. O wężach to głównie są skojarzenia na Zachodzie od 150 lat, od czasów teozofii. Z Kundalini to się jeszcze mocno Kunda kojarzy, a jest to metalowe lub kamienne naczynie do palenia ognia rytualnego, boki są w kwadrat i do stron świata. Nie ma magicznego rytualnego Ognia, nie ma Kundalini. Bajera zachodnia o wężu nie ma związku z oryginalną symboliką Kundalini Śakti, to raczej kościelne straszenie wężem, żeby z Jogi i Tantry grzech zrobić...
To często spotykane i nachalne współczesne przeniesienie liczb lustrzanych z numerologii na godziny dnia czyli liczby porządkowe nie ma żadnego związku z ezoteryką ani duchowością. To amerykańskie dyletanctwo newage'owe z czarnego newage'a. Liczby lustrzane są badane w sumach numerologicznych portretu czterokolumnowego, także w portretach porównawczych. Godzina typu 11:11 to zwykła liczba, nic mistycznego, w sumie zwykła liczba 4. W numerologii najbardziej badane są liczby lustrzane węzłowe. Ci, co nie odróżniają sum oraz iloczynów numerologicznych od liczb porządkowych, to nie jest ezoteryka ani numerologia tylko mugolizm, jak to teraz młodzież lubiąca filmy hogwardowskie nazywa. Ktoś w USA przymugolił głupotę i tyle. Nr 11 piłkarza na boisku nie czyni go mistycznym. Nr 11 ucznia w dzienniku szkolnym także nie czyni mistykiem. To tylko liczby porządkowe. W ezoteryce badamy sumy i ich redukcję czyli kolejne sumy z poprzedniej sumy.
W numerologii i astrologii istnieją Liczby Tajemne czasu urodzenia lub wydarzenia, ale trzeba je umieć obliczać, dzieląc dobę od momentu początku wschodu tarczy Słońca na 60 równych części, potem dla drugiej liczby odcinek znowu na 60 części, co da po 24 minuty dla pierwszej liczby i 24 sekundy dla drugiej liczby. Czas narodzin lub wydarzenia musi być dokładnie znany, jak i lokalny wschód Słońca, ściślej początek wschodu tarczy Słońca. I to jest wiedza ezoteryczna, bo współcześni astrolodzy i numerolodzy zwykle nie mają pojęcia o tym, że coś takiego istnieje, nie tylko o tym jak to wyliczyć. Te liczby tajemne narodzin, w postaci np. 25-15 lub 38:19 albo 57|47 czy 38-33 zapisuje się jako jedno z pierwszych obliczeń horoskopu i jest to Tajemna Liczba narodzin człowieka, istotna w ezoteryce i magii. Mamy 60*60 czyli 3600 wariacji narodzin, typów ludzkich i ich ścieżek rozwoju. Czas narodzin, pierwszego oddechu trzeba mierzyć bardzo dokładnie, co do sekund, nie tylko minut.
Według legendy, Śiwa Mahadewa osiągnął stan absolutnego spokoju i błogości w Himalajach ponad 15 tysięcy lat temu, chociaż tak zwanym współczesnym badaczom naukowym zginęła cyfra "1" z początku tej liczby i zostało zaledwie "5" tysięcy, a to jednak mała epoka różnicy, i wydaje się naukowo istotna przyczyna tego ordynarnego zgubienia cyfry. Siedmiu poszukiwaczy duchowych, po wielu latach oddanych obserwacji i prób, zwróciło się do niego, aby nauczyć się tej wewnętrznej nauki. Śiwa został ich Guru (Mistrzem i Nauczycielem) i przekazał im rozległą wiedzę o Jodze na brzegach Kanti Sarovar, w pobliżu Kedarnath. Gdy SaptaRyszi w pełni pojęli siedem wymiarów Jogi, Śiwa Mahadewa wysłał ich do różnych części świata Wielkiej Bharaty, aby podzielili się tą wiedzą z ludzkością. Te przekazy doprowadziły do rozwoju różnych tradycji jogicznych i szkół myśli duchowej. W tradycji jogicznej Mistrz Śiwa jest czczony jako Adiyogi (pierwszy jogin) i źródło nauki Jogi. Mówi się, że przekazał tę głęboką wiedzę siedmiu oświeconym istotom, znanym jako Saptaryszi (siedmiu wielkich mędrców, wieszczów), którzy następnie rozpowszechnili te nauki na całym świecie. Konkretne imiona Saptaryszich mogą się nieznacznie różnić w zależności od tekstu hinduskiego lub epoki kosmicznej (Manwantary), do której się odwołują. Obecnie najczęściej rozpoznawane imiona to: Brahma Ryszi lub Maharyszi Atri, Bharadvaja, Gautama, Jamadagni, Kaśyapa, Vasistha, Viśwamitra... Uważa się, że Saptaryszi uosabiają mądrość i boską wiedzę, a ich symbolem są gwiazdy w gwiazdozbiorze Wielkiego Wozu (Wielkiej Niedźwiedzicy) na nocnym niebie. Wielki Wóz to w sankrycie Mahayana...
W psychiatrii, już za czasów ezoterycznego Hipokratesa, znane jest zjawisko liczenia schodów, słupków, drzew przy drodze, zauważania specyficznych godzin, minut, liczby kur na podwórkach, ilości pręg na kocie etc., i jest to jedynie zwiastun czy objaw zbliżania się do granicy psychozy, dziś opisywanej jako krąg schizofreniczny. Inaczej, oznaka nadmiernego rozbicia Psyche grożącego zawaleniem się lub rozsadzeniem, destrukcją psychiki, czyli rozpadem schizofrenicznym, rozpadem osobowości. Utknięcie na tym pograniczu lub w lekkim stanie psychotycznym uniemożliwia rozwój duchowy. Stoi się lub po pewnym czasie staje się w miejscu lub kręci w kółko, i ani rusz, utknięcie, jak w bagnie lub więzieniu, nie można wyjść z doła, nasila się poczucie kresu, końca, zagłady, końca świata, silne bywają skłonności samobójcze albo czekanie na śmierć. Co gorsza, schizofrenia prosta często mylona jest z depresją uporczywą i totalnie źle leczony jest pacjent. Lepiej zatem w ramach autoterapii tonizować błędne pseudo ezoteryczne omeny, które mogą być zwiastunami zaburzeń związanymi z rozpadem psyche, a po kilku, a czasem tylko jednym nieudanym związku lub nieudanej karierze artystycznej, tendencje do rozpadu struktur Psyche czyli wnętrza się nasilają, z dnia na dzień może być katastrofa. To z liczbami to nie jedyny zwiastun jaki może wystąpić, ale piszę do tematu tylko. Niektórzy zjeżdżają do krawędzi rozpadu Psyche wiele razy i z pozoru nic się nie dzieje, ale kolejnym razem nadwerężony most komunikacyjny się zawala i powstaje totalny chaos w głowie i życiu, w przetwarzaniu wrażeń, i to jest psychoza...
Większość ludzi zna tragiczną historię Titanica, ale niewielu słyszało o Jenny (Dżenni) - kotce, która mieszkała na statku i prawdopodobnie była jedyną osobą na pokładzie, która wyczuła, co nadchodzi. Jenny nie była byle jakim kotem. Była oficjalnym łowcą myszy na Titanicu, zabranym na pokład, aby utrzymać populację gryzoni pod kontrolą. Podczas prób morskich statku urodziła miot kociąt i była kochająco pielęgnowana przez pracownika statku o imieniu Jim Mulholland. Jim zrobił przytulne gniazdko dla niej i jej dzieci w pobliżu kambuza statku, blisko ciepła kotłów. Dzielił się z nią nawet resztkami z kuchni podczas przerw, a ich cicha rutyna przynosiła mu poczucie spokoju pośród chaosu przygotowań najbardziej luksusowego statku w historii do jego dziewiczego rejsu. Ale wydarzyło się coś dziwnego.
Na kilka dni przed planowanym wypłynięciem Titanica z Southampton do Nowego Jorku zachowanie Jenny uległo zmianie. Zaczęła zachowywać się niespokojnie. A potem - bez ostrzeżenia - zaczęła podnosić kocięta jedno po drugim, delikatnie chwytając je za kark... i wynosić je ze statku. Zeszła po trapie. Raz po raz, aż wszystkie jej kocięta bezpiecznie wylądowały na brzegu.
Jim stał i patrzył na nią. I w tym momencie coś kliknęło w mózgu. „Ten kot wie coś... coś, czego my nie wiemy”. Ufając swojej intuicji - a może ufając jej - Jim spakował swoje rzeczy i cicho opuścił statek. Nigdy więcej nie wsiadł na pokład. Titanic wypłynął bez niego. Wszyscy wiemy, co wydarzyło się później. Lata później Jim, teraz już stary człowiek, opowiedział tę historię dziennikarzowi. Zdecydowanie przypisał Jenny uratowanie życia. Jej instynkt - starożytny, cichy i niezachwiany - mógł być jedynym prawdziwym ostrzeżeniem, jakie kiedykolwiek nadeszło. Czasami bohaterowie nie noszą mundurów. Czasami mają futro, wąsy i serce, które po prostu wie, może tylko przeczuwa i się zabezpiecza...
Ludzie z dwiema cyframi dziewięć czyli 99 w roku urodzenia, od 1990 do 1999, a to nawet trzy 999, żyją ulotnymi ideami i fantazjami, często daleko od rzeczywistości. Odrealnieni, zaćpani truciznami psychodelicznymi, mocno urojeniowi, ze słabą wiedzą o realiach życia, odjechani, oszukani, zamotani, zagubieni, dużo chorób psychicznych, samobójstw, absurdów, niedostosowań, ciągłe dejavi...
Jeśli chodzi o O-świecenie, to Płomień Duszy/Jaźni zajmuje Świecenie. Im większe Światło z Płomienia Duszy/Jaźni tym bardziej znikają cienie, znika mrok z wnętrza osoby ale też lepiej widać tych mrocznych, są jak zajączki na ścianie, bo dają cienie, i knują z oddali. Magia Ognia jest najważniejsza, Płomień Dusza/Jaźni zajaśnieje, to znikają cienie i mroki wnętrza oraz stany umysłu i emocji charakterystyczne dla istot mrocznych, bez lampy w sercu... W ezoteryce i hermetycznie oraz okultyzmie to stan czy stopień rozwoju zwany Lampą Pustyni lub Iskrą Życia albo Strażnik Płomienia. Dbamy, aby Ogień Płonął w Sercu, w głębi Duszy... Stan duchowy ugruntowany jest, gdy Płomień nie gaśnie ani nie przygasa. Daje to wiele konsekwencji po jakich rozpoznają się Oświeceni, ale to długi temat...
Kiedyś ktoś, być może celowo i złośliwie, pomylił sympathea czyli współodczuwanie z empathea czyli cierpienie, cierpiętnictwo, tragizm. Pierwsze, sympatia, to dokładniej zdolność harmonizowania się uczuciowo z drugą osobą, a drugie to psychopatologiczny objaw wielu chorób i zaburzeń psychicznych, niestety kolportowany niczym zaraza lub wirus dla wykrzywiania astralu w celach mrocznych. Psycholi skrzywionych umysłowo z ich promowaniem zarazka empatii najlepiej na kwarantannę wysyłać, aż się skorygują...
Boska energia nie płynie przez ogół ludzi cały czas. Generalnie trzy razy na dobę dopływa przez około 24 minuty w czasie głębokiego snu, i tyle. Oprócz tego srebrzysty sznur z tego dopływu uaktywnia się czasem w nadzwyczajnych okolicznościach oraz u mistyków magów jak inwokują wyższą jaźń lub jakieś bóstwo prosząc o cud. To widać jak się widzi aurę, więc gadaniem głupot nikogo nie przekonasz, staniesz się pośmiewiskiem dla widzących pieprząc lucyperskie głupoty sprzeczne z widoczną rzeczywistością. Lepiej się na naukę do dobrej szkoły duchowej udaj jeśli się wydawało, że jest inaczej!
Tusk,z atrudniony czasowo jako premier, jak widać z numerologicznego portretu nazwiska jest karmicznie stagnacyjny, nie zmienia się, utrzymuje status i pozycję, a do tego takie to typ, wedle numerologii, co dla kasy zrobi wszystko. Wróg wartości moralnych. Człowieka upodli, sam się upodli dla zysku i to nawet niewielkiego. Niby coś buduje, jest rodzinnie, a potem wszystko rozpierdzieli zostawiając ruinę. Jednoczeście miły i przyjemny w kontakcie osobistym czy towarzyskim. Im większą dostanie władzę nad ludźmi, tym więcej szkód im wyrządzi. Im mniej ma czasu na swoje rządy tym bardziej jest szkodliwy. Gdyby nie był politykiem byłby szefem gangu np. na wnuczka, lub szefem złodziejskiej firmy łupiącej klientów i pracowników. Przy tym ma szczęście i zwykle tego co zajuma innym już nie odda. Nous 17/8 to demoniczny duch, zatem co duchowe, uzdrowicielskie lubi zwalczać i tępić, a w środku konflikt złego przeciw dobremu drzemie, gotów wszystko co dobre zniszczyć, ale musi mieć w tym zysk, interes... W sumie, przecież całkiem typowy i normalny jak na polityka przystało, i chyba interpretacja nikogo dziwi, wszak są gorsi politycy, patrząc na portrety numerologiczne. Zarówno Hitler jak Lepper to Nous=666 czyli duchowo samo zło wcielonych bestii.
Niektórzy ciągle się plują po necie, że coś tam im się ogranicza, co oni by chcieli albo uważali sobie. Generalnie szpadel służy do kopania w ziemi, przekopywania ogródka, przesypywania materiałów sypkich, ale możesz go też użyć jako młotka, tyle, że wbijanie gwoździ szpadlem szybko zniszczy szpadel. I takie to jest gdybanie na temat zastosowań szpadla. Można trzymać w garnku buty, a nawet nie prane skarpetki co by nie smrodziły, ale garnek zwykle najbardziej służy do gotowania. I jak ci coś ugotuję w garnku w którym były brudne skarpetki, to pewnie nie będziesz jeść z apetytem bo wibracja garnka po skarpetkach taka jakaś niska i odpychająca będzie. Pewne rzeczy zależą od wrażliwości na wibracje, a także od spostrzeżeń pokoleń na sytuacje. Sporo można zobaczyć w wibracjach nazw mocno ugruntowanych tworzących wyraźny egregor, jak Tarot. Jak trochę ktoś wibracje czuje i czyta, to jest tak samo jak z nazwiskiem lub nazwą firmy. Do pewnych rzeczy dana nazwa się nadaje, a do pewnych nie, i tyle. Zawsze jest jakiś margines tolerancji, ale margines z natury nie jest zbyt szeroki... Kabaliści tradycyjni uczą dopiero jak masz ukończone 30 lat czyli w 31 roku życia. Dojrzałość psychiczną trzeba wykazać na poziomie rozwoju 16 lat i więcej, zatem badamy czy nie mamy do czynienia z kimś mocno opóźnionym w rozwoju psychicznym. Psychopaci i narcyzy są zwykle psychicznie na poziomie dziecka 3-5 lat, ale twierdzą, że oni mogą wszystko tak jak chcą i się im wydaje. Czy wystarczy wiek 20 lat jak wprost pokazuje liczba, może części wystarczy, ale generalnie kabała uczy, że to 20 lat świadomego doświadczania życia powinno być, to zatem zależy kiedy tak świadomiej żyć zaczęliśmy w życiu. I parę latek może trzeba dodać. Pomagając z nazwą firmy często mówimy, że szef nie może mieć mniej niż ilość lat czytana z danej nazwy, a bywa, że musi być określonej płci. To nie jest dyskryminacja tylko użyteczność. Tarot, jak wynika z numerologii nazwy integruje się z psychiką praktykującego w okresie średnio minimum sześć lat. To jest optymalny czas nauki własnej...
Tylko dla numerologów i tarocistów - o analizie słowa "Tarot" wedle zasad numerologii! Jak widać z portretu numerologicznego nazwy, Tarot generalnie nie służy do rozwoju duchowego, nie jest narzędziem do postępu i rozwoju ani do wzrostu świadomości. Doskonale służy do badania stanu i relacji Dwójni czyli par księżycowych, w tym par miłosnych, w spółkach, w rodzeństwie, typu brat siostra czy dwóch braci, współpracowników w zespole czy raczej tandemie. Generalnie, Tarot służy do odczytania stanu relacji dwóch stron powiązanych księżycowo czyli podświadomie oraz wzmocnienia i unifikacji pary. Służy do znajdowania wspólnych ideałów oraz celów pary. Podaje wskazówki lub ostrzeżenia dla par tworzących własną rodzinę, wyłącznie zatem w relacji kobieta i mężczyzna. Ostrzega przed błędami psującymi relację. Tarot w dziedzinie psychicznej pokazuje ostrzeżenia przed stratami oraz braki do uzupełnienia, a także zwyczajne źródła zarobkowania dla utrzymania się w życiu. Osoby intensywnie zajmujące się Tarotem mogą doświadczyć rozpadu własnych związków, muszą bardziej uważać i się starać, aby utrzymać związek, zarówno miłosny jak i spółki czy relację typu pracodawca pracownik etc. Tarot wzmacnia cechy egoiczne psychiki, co oznacza, że mogą pojawić się jakości znane okultystycznie jako psychizm, z pewną dozą mocy wpływu, co może wymagać odrobiny niższej magii, ale można ją stosować wobec osób bliskich, dobrze znanych, w rodzinie, w wąskim kręgu, nie publicznie. Szansa na rozwój duchowy jest wtedy, gdy ma się własną rodzinę, z potomstwem. Generalnie, należy odradzać zajmowania się Tarotem osobom zbyt młodym, samotnym, które nie mają własnej rodziny oraz potomstwa, a także samotnym nie mającym realnych kontaktów towarzyskich, zawodowych czy rodzinnych... Jak Księżyc masz w złych aspektach, Rahu i Ketu czyli węzły w złych aspektach, Wenus uszkodzoną, słabego Merkurego, to nie zajmuj się Tarotem bo odczyty będą kiepskie, a zwrotki za złe interpretacje dokuczliwe. Nie ma sensu używać Tarota do analizy na poziomie duchowym, zatem czakry zostawiamy w spokoju, podobnie jak byty duchowe, aniołki i bóstwa, Tarot nie jest narzędziem do tych rzeczy. Bada relacje par na poziomie podświadomym. Nie powinno się pytać o więcej niż dwie sprawy relacyjne na raz, bo kiepskie wyniki odczytu będą. Tarot jest półmistyczny, pół ezoteryczny, i bardzo łatwo nim szkodzić - czyli mącić w związkach. Nie nadaje się do badania spraw nadludzkich, duchowych, nadprzyrodzonych, ani do analizowania świata roślin czy zwierząt, jedynie do relacji ludzkich par. Karta na dzień czy miesiąc też nie ma sensu chyba że tyczy konkretnej osoby i jej relacji z kimś. W sumie dużo więcej z portretu Tarota można wyczytać, z tych kolumn i kolejnych sum oraz iloczynów. Pewnie już mamy wystarczającą orientację o granicach użyteczności Tarota i przegięciach w tarotowaniu.
Ludzkie dusze odradzają się generalnie w cyklach, najczęściej co około 720 lat, co około 300 lat i co około 1200 lat. Inne cykle, jak 3000 oraz 500 lat są, ale mało używane, odstępstwa od cykli tylko czasem, z powodu nazbyt młodej, przedwczesnej śmierci i jeśli są warunki ku dokończeniu życia przerwanego. Dusze odradzają się grupami, całymi rodzinami, razem ze znajomymi etc. To nie jest tak, że ktoś się odrodzi, a dusze jego rodziny czy znajomych już nie. Karman się powiela i kontynuuje, a wszystko musi do siebie pasować, w sumie całym pokoleniem. Najpierw odrodzą się nasi prapra potem pra, potem babcie i dziadkowie, potem rodzice, a w końcu my... Szybkie odrodzenia w czasie krótszym niż 300 lat są trudne do zrealizowania. Karman jest planowany na 7 do 11 pokoleń naprzód, a między wcieleniami są jeszcze dłuższe pobyty w światach subtelnych. Generalnie, o tym jakie było poprzednie życie i jak się skończyło wnioskujemy po horoskopie urodzenia, nie po samej dacie narodzin, bo sama data tyczy ludzi z całego świata i jest zbyt ogólna...
Mawiano, że jak się Wiedźma (Wiedunka) rodzi, to Ziemia drży z Radości. Tylko pamiętać trzeba, że urodzone w czasie trzęsienia ziemi lub tąpnięcia w kopalni czy wybuchu rakiety - nie są wiedźmami, bo ziemia nie była radosna. Urodzone jak matka spadła ze schodów po pijaku albo pijany pchacz kopnął mamusię w brzuch za poczęcie też nie są wiedźmami z urodzenia. Poczęte przez pijanych lub zaćpanych rodziców też do wiedźmy mają daleko pod górkę z tymi syndromami jak zespół pijanego płodu czy zespół zaćpanego płodu. Wiedźma z urodzenia poczęta jest na łonie Przyrody, przez trzeźwych rodziców, pod starą wierzbą lub lipą. Te, co kochają siebie jako narcystyczne paniuńcie i robią głupawe lustereczka w dyskusjach z ekspertami, to nie wiedźmy tylko odpadki narcystyczne do leczenia chorej głowy. Wiedźmy przyjmują reprymendy i poprawiają swoje błędy, stając się doskonalsze, nawet od tych, co je poprawiali, a lampiary, latarnice, galerianki i burdelówki, także pijane i zaćpane płody, jak im błąd wytknąć, to ataku szału dostają zamiast błąd skorygować, i jeno się srają na magów ekspertów.
Czakry źle narysowane czyli mamy poziom zerowy ofert oszukanej pseudo czakroterapii, brak wiedzy i umiejętności w temacie czakr. Okropne jest zapaskudzanie tematu czakr, lotosów, płatków przez potworki satanistyczne i fitnesiarskie. Najniższa półka to gówniane obrazki wstawia nie mając pojęcia o poprawnym rysowaniu czakr, lotosów, płatków. Pokaz ordynarnego nieuctwa preparowanego z gniotów netowych w tym SI (AI). Wedle jogi, tantry i ajurwedy, nawet samo wpatrywanie w te gnioty ze źle rysowanymi lotosami powoduje zaburzenia psychoenergetyczne, na dłuższą metę rozstrój zdrowia i choroby psychiczne. Deregulacja w nawet 50 kanałach energetycznych. Złe osoby złe obrazy, złe idee promują dla szkodzenia ludziom, a satanistyczne debile kalifornijskie uważają, że oni będą mieć więcej pacjentów jak się ludzie zasyfią od ich gówno produktów. Uczyć się zacząć od podstaw tajemnej wiedzy o czakrach, a nie syf pseudoartystyczny wystawiać, bo wiedza w temacie zerowa i okropne błędy. I jeszcze głupie roszczenia bezzasadne, a przecież nie jest trudno znaleźć i wstawić jakiś poprawny obrazek, jak się choć raz było na warsztatach z czakrami u kogoś kto się na tym zna, praktykuje Jogę.
Dzień 3 styczeń 2025, Księżyc jest w najsilniejszym aspekcie bo w koniunkcji z Wenus, nie jest w pustym biegu anaretyczny, bo ma koniunkcję! Niestety astrologusów sprawdzam skrupulatnie. Jak koniunkcja aplikacyjna Księżyca do Wenus jest dla kogoś pustym biegiem, to koń zdechnie że śmiechu, a do tego sekstyl z Merkurym jest. Przy przejściu do następnego znaku 5 stycznia jest koniunkcja z Rahu czyli Głową Smoka. To pewnie ktoś węzłów zaćmieniowych nie kojarzy... Na przejściu z Barana do Byka jest kwadratura Księżyca z Marsem, to też nie ma pustego Księżyca... Pusty Księżyc na przejściach anaretycznych Znaków jest dość rzadkim zjawiskiem...
Koniunkcja to jest kilka stopni przed i po dokładnym mijaniu się obiektów, a nie jedynie w czasie mijania się na stopniu. Orba na koniunkcjach jest największa, a pusty Księżyc jest wtedy, kiedy nie ma żadnego aspektu z innymi planetami astrologicznymi. Kiedy się dokładnie sprawdza i widać, że Księżyc działa na inny obiekt, a i jeszcze obiekt na Księżyc też no to nie ma pustego biegu, i to jest pewne. W tych godzinach widać z daleka wyraźnie działające aspekty... I nie ma powodu aby je ignorować...
Dnia 3 stycznia 2025 od 3.33 rzekomy pusty bieg Księżyca zapowiadały astronieuki i astronieuczki, czyli o 4 rano, ma być także, bo do 16.21 pusty bieg Księzyca, a tu Księżyc jest w koniunkcji aplikacyjnej wzajemnej z Wenus, do tego wychodzi z mocnego Trygonu z Jowiszem, i jest w dokładnym sekstylu z Merkurym. Sorki, ale trzy aspekty, nie ma pustego biegu i to widać od ręki, że ktoś kto nie ma pojęcia o astrologii pieprzy głupoty, bredzi ordynarnymi głupotami. To sprawdzajmy cieniaste durnoty netowe co piszą głupoty, bo wystarczy na ten czas Horoskop zrobić i ciemnoty wciskające, oszusty netowe zdemaskować. Jak to kłamią, że pusty bieg Księżyca, a to potrójnie gówno prawda czyli syf, kiła i mogiła. Astrologii się od zera niech ktoś tam uczyć zacznie, całe to Polskie Towarzystwo Astrologiczne to taka ordynarna ciemnota, ciemnota pseudoastrologiczna...
Horoskopy pokazują prawdziwe oblicza polityków. U Żełeńskiego z Ukrainy ta Wenus spalona przez Słońce w znaku Wodnika, w pierwszej dekanie, i do tego w IX domu, w odległości mniej niż jeden stopień, zaledwie 46 minut łuku od środka Słońca czyli około pół stopnia od brzegu tarczy Słońca. Astromasakra pod każdym względem u przywódcy państwa, polityka, kogoś kto ma wpływ na losy innych ludzi. W normalnym małżeństwie albo jako szef korpo, to byłby tzw. przemocowy tyran bez uczuć, bez serca, bez wartości moralnych, który z niczym i z nikim się nie liczy, furiat, wściekły, wyładowujący swoje frustracje na innych. I tak dalej, lista negatywnych cech ucieleśnienia zła jest długa, ale w pokera i ruletkę może być jako dobry gracz w kasynie, świetnie blefować będzie. Horoskop natalny czyli urodzeniowy, jest dlań bezlitosny w wielu punktach...
Dharma Danda to jest taki kij zwany kijem Dharmy albo Magiczną Różdżką, od zawsze służy prawdziwym nauczycielom i mistrzom Jogi do korygowania błędów uczniów. Nie ma Dharma Dandy, nie ma nauczyciela Jogi, ale są zachodnie szkodniki fitnesiarskiego pomylenia, które nie nauczyły się metod korygowania błędów uczniów. Wypaczenia w Jodze pochodzą właśnie od instruktorów kiepskiej jakości, którzy nie umieją korygować błędów, ani przeraźliwym krzykiem rykiem czyli głosem rudrowym, ani Dharma dandą, gdzie uderza się duże płaskie mięśnie, co usuwa napięcia i zmącenie umysłu z powodu traum i stresów. W Jodze na poziomie ćwiczeń pratyaharam uczeń musi umieć ze spokojnym umysłem wykonywać ćwiczenia w trudnych warunkach, w tym celu aranżuje się odpowiedni trening. Jak ktoś takowego ostrego warsztatu nie przeszedł to jest dupa bladź, a nie instruktor Jogi, nie ma pojęcia o Jodze i ćwiczeniu Jogi. Na jednej nodze w ciemności pewnie też nie ustoi, a jak ktoś krzyknie za plecami to wypadnie z każdej asany czy mudry. Na co nam w Jodze takie nieuki i niedorozwoje, co w praktyce nic nie umieją! Nie jest nauczycielem Jogi ktoś, kto neguje i odrzuca Milczenie w Jodze. Mauna grata to jedno z 15-tu ćwiczeń podstawowych w Jodze. W Upaniszadach jogicznych omawiane zresztą, a wielu Guru zaleca milczenie wobec oszczerców i tych co produkują swoje urojone zarzuty jako część drogi do czystości. Pewnie lepiej zająć się praktyką Śauća w Jodze, co nie, zrypani na głowę się ucieszą, ale Śauća to Czystość i Świętość zarazem. Ciało ma być czyste, umyte, niezabrudzone, a tatuaże to nic innego niż brud zasyfiałego ciała. Prosimy umyć się, wyczyścić ciało z tego syfu, z czystą skórą przyjść na zajęcia Jogi. To są trudne tematy w Jodze, Śaućam, nie tylko płukanie nosa i gardła, mycie zębów czy lewatywy, ale Czyste Ciało, bo brudne ciało to brudny umysł, a tatuaż na ciele to obraz zasyfionego umysłu wedle zasad Jogi. Śauća to pierwsza klasyczna Nijama. I to są prawdziwe problemy jak domyć zafajdanych brudasów, nie tylko ich pseudo jogowe gatki szmatki. Takie brudasy nie mają prawa uczyć Jogi, bo najpierw muszą się w Czystości ciała, umysłu i ducha ugruntować... I taki to jest brak elementarnych podstaw w praktyce Jogi na Zachodzie. O odróżnianiu kujoginów i banguru od praktyków Jogi, nauczycieli i mistrzów Jogi, to już Viveka czyli wyższa szkoła jogicznej jazdy. Liczę na agresywny i przemocowy atak lobby utytuowanych brudasów pseudojogicznych... Będzie z nich kupa śmiechu, tylko ablucję z brudu przed zabraniem głosu proszę zrobić... Drugi poziom wtajemniczenia w Nijama to już Santosza, zadowolenie z treningu, praktyk, guru, jogaśalam, Dharmy, a nawet z dostanie lekkiego wpier... yogadandą czyli dharmadandą, kijem od Guru. Nie ma Santoszy nie ma Jogi. Zresztą dopiero potem są wyższe poziomy Jogi, ale to już poza zasięgiem utytłanych tatuażami brudasów i brudasek, a do tego niezadowolonych z guru i praktyki z mocą...
Niejaka fejszbuczanka, Gosia Olech ze swoimi urojeniami i chorymi zmyśleniami i absurdalną nadwrażliwością urojeniową na temat Jogi i kultury duchowej Wschodu, to prosimy do psychiatry na leczenie się udać. Psychiatria zarówno ajurwedyjska jak i zachodnia doskonale zna agresywne formy zaburzeń urojeniowych wobec liderów, od których doznały panienki odrzucenia. Lider nie wziął do łóżka bo ma żonę, to toksyczne zauroczenie miłosne zamienia się u panienki w nienawistną agresję polegającą na.in. na obraźliwym i dyskredytującym pomawianiu z urojonymi treściami o charakterze seksualnym i przemocowym. Jest to rodzaj paranoi pieniaczej z rysem urojeń psychoseksualnych. Tam u psychiatrów miejsce na pewno się znajdzie, terapie pomogą w znacznym stopniu, a przynajmniej złagodzą chorobliwe agresywne urojenia. My w Jodze tradycyjnej, trochę medycyny Ajurwedy też musimy znać, i wiemy gdzie jest miejsce tych bestii psychotycznie szczerzących kły do liderów Jogi, co ich nie chcieli i nie wpuścili do sfery prywatnej swojego życia. Yuppieski chore psychicznie potrafią nawet zamordować z powodu swoich urojeń, tak ta paranoja pieniacza jest niebezpieczna! Takie chore umysłowo panienki zaatakowały wielkiego mistrza Jogi, ucznia Iyengara, Manouso Manos'a, szerząc swoje chorobliwe oszczerstwa seksualne. Psychiatria powinna całą taką oszczerczą hołotę leczyć przymusowo w psychiatrycznych zakładach zamkniętych!
Astrologii, psychotroniki, bioterapii, reiki, tarota, radiestezji, ogólnie wiedzy tajemnej, to się uczniowie uczą przebywając i dojrzewając w aurze Mistrza czy Nauczyciela, realnie w promieniu kilku do kilkunastu metrów, w Obecności Mistrza. Zdalnie to się nic nie nauczą, ani energii ani mocy nie rozwiną. Strata czasu jedynie. I nie ma nic na odległość. Aury nie da się przenieść na odległość. Aura jest emanacją rzeczywistej Obecności, a uczniowie dojrzewają duchowo przebywając w Aurze Mistrza. Dlatego edukacja ezoteryczna i duchowa przez internet jest praktycznie nieskuteczna, i prowadzi do zwyrodnienia oraz patologizacji środowisk okultystycznych, rozwoju duchowego, jogi, tantry i magii. ..
Nazwa Andomedianie lub Andromedanie pochodzi od Andromedy, postaci z mitologii greckiej, etiopskiej królewny, córki króla Cefeusza i królowej Kasjopei. Została ona przykuta do skały jako ofiara dla morskiego potwora Ketosa (Wieloryba), a następnie uratowana przez Perseusza, który później pojął ją za żonę. Po śmierci Bogini Atena umieściła ją na nieboskłonie jako gwiazdozbiór, który do dziś nosi jej imię. W obrębie tego gwiazdozbioru znajduje się słynna Galaktyka Andromedy (M31), najbliższa duża galaktyka spiralna względem Drogi Mlecznej, oddalona o około 2,5 miliona lat świetlnych. Andromedianie są opisywani jako zaawansowana cywilizacja pozaziemska, jako rasa istot pozaziemskich pochodząca z układów planetarnych w Galaktyce Andromedy. Wielka Galaktyka Andromedy jest przynajmniej tak ogromna jak nasza Droga Mleczna, zatem ras i cywilizacji w Andromedzie może być miliardy, aczkolwiek bardzo zaawansowanych pewnie tylko niewielka część z całego życia, jakie może tam istnieć. Z wyglądu, Andromedianie często opisywani są jako istoty humanoidalne, wysokie, o jasnej lub lekko niebieskiej skórze, czasem z blond włosami i niebieskimi oczami (typ nordycki). Uważani są za istoty bardzo wrażliwe, ciche i piękne, charakteryzujące się wysokim poziomem rozwoju duchowego i technologicznego. Według niektórych przekazów, Andromedianie mają pomagać ludzkości w rozwoju, zapobiegać dominacji negatywnych sił w Galaktyce i przekazywać wiedzę na temat prawdziwej natury Wszechświata i historii Ziemi. Król Cefeusz i królowa Kasjopea to dawni władcy etiopscy, władcy legendarnej Krainy Aksum, którzy jako niebiańskie istoty przybyli z licznym orszakiem właśnie z Wielkiej Galaktyki Andromedy, aby zainicjować i rozwinąć wyższą świadomość i wyższą cywilizację na Ziemi, jednak niestety, przyjęli zbyt dużo ludzkich wpływów i zwyczajów, stąd pradawne cesarstwo etiopskie z biegiem czasu podupadło i zatraciło się w ludzkim zezwierzęceniu i zdziczeniu. Jednak pozostała pewna pamięć od dawnych przybyszach i wielkich wydarzeniach.
Kobiety narcystyczne/toksyczne to roszczeniowe dzieci, które są w sobie zakochane. Uważają, że zawsze mają rację, trudno z nimi nawiązać trwałą relację i komunikację. Mają nadmierne wyobrażenie o sobie, że są idealne, które jest niezgodne z rzeczywistością. Uważają, że im się wszystko należy i mają postawę roszczeniową nie dając nic w zamian. Dobrze manipulują otoczeniem zakładając różne maski do odpowiedniej sytuacji. Zawsze kłamią i nie biorą odpowiedzialności za swoje czyny. Cechuje ją zawziętość i brak hamulców. Stosują przemoc psychiczną i fizyczną lubiąc się znęcać na ofiarami. Kobiety narcystyczne są bardziej zdeterminowane od mężczyzn i zawsze idą po „trupach do celu”. Nigdy nie przepraszają i zawsze obwinią innych. Utrzymują swoje ofiary w cyklu emocjonalnego terroru tak długo, aż Twoja osobowość ulegnie rozkładowi. Wtedy zastępują twoje wierzenia ich ideologią. Proces prania mózgu nigdy się nie kończy. Same nie wiedzą, czego chcą do końca oprócz tego, że chcą władzy i kontroli nad Tobą.
Bliźniacze Dusze, stary koncept tradycyjnej tantry, słabo rozumiany na zachodzie, to mają wspólne cele, wspólne ideały, wspólne poglądy, wspólne dążenia, chętnie pracują razem nie zwracają uwagi na drobne różnice, a dodatkowo się uzupełniają. Dużo wibracji w portretach będzie identycznych, dających ważne pary, typy wibracji, dopełnienia do dziesiątki, w tych samych cyklach zgodności będą etc. Zwykle spotykają się i odnajdują w pierwszym cyklu Saros, rzadko w kolejnym, zwykle też do około 27 roku czasem w pierwszym cyklu Saturna, często na pierwszym Sade Sati, to takie siedem lat wokół pierwszego przejścia Saturna przez urodzeniowy Księżyc jednego z nich. Zatem znajomość często bywa od piaskownicy, ale czasem około 30-tki dopiero się zaczyna. Często rytm cyklu Sade Sati nakłada się na siebie dość dokładnie. Czyli rytm przeznaczenia i lunarno-miłosny są wysoce zgodne. Inne parametry związkowe też oczywiście, zatem nie są to częste relacje.
W dzisiejszych czasach "duchowość" dla wielu stała się jedynie kolejnym modnym trendem, czymś, co dobrze wygląda w mediach społecznościowych. Terminy takie jak "wysokie wibracje" czy "wyjście z matrixa" są chętnie powtarzane, często jednak bez głębszego zrozumienia ich znaczenia. Wydaje się, że dla wielu osób duchowość nie różni się od innych modnych etykiet, które mają za zadanie wyróżnić nas na tle innych, tworząc poczucie, że jesteśmy bardziej oświeceni, bardziej świadomi niż reszta. Ale czy o to naprawdę chodzi? Ruch New Age, który obiecuje wolność, rozwój świadomości i wyzwolenie z systemowych ograniczeń, w rzeczywistości często dostarcza jedynie pustych frazesów. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się głęboką prawdą, często okazuje się kolejną formą duchowego konsumpcjonizmu. Przekazy, które miały pomóc nam wyrwać się z narzuconych dogmatów, same zaczynają przypominać nowe dogmaty, a koncepcje takie jak "przebudzenie" czy "wyższa świadomość" stają się sloganami, za którymi kryje się niewiele treści.
Prawdziwa duchowość nie polega na powtarzaniu modnych fraz ani uczestnictwie w kolejnych warsztatach rozwoju osobistego. To nie jest coś, co można kupić czy zdobyć poprzez naukę nowych rytuałów. Duchowość to intymna i głęboka podróż do wnętrza siebie, która wymaga szczerości, pokory i odwagi do zmierzenia się z własnymi lękami, ograniczeniami i cieniami. To proces, który nie polega na ucieczce od rzeczywistości, lecz na konfrontacji z tym, co naprawdę w nas tkwi. Wielu ludzi podąża za iluzją, że są już "poza matrixem", podczas gdy tak naprawdę ugrzęźli w nowej formie duchowego ego, które karmi się poczuciem wyższości. Podobnie jak systemy, z których próbują się wyzwolić, stają się niewolnikami własnych przekonań, nie dostrzegając, że prawdziwe wyzwolenie nie polega na odrzucaniu jednych dogmatów na rzecz innych, lecz na świadomym przeżywaniu swojego istnienia w pełnej autentyczności.
Duchowość to sztuka odważnego patrzenia w głąb siebie, bez prób ucieczki w łatwe rozwiązania czy duchowy eskapizm. To proces, w którym zrzucamy maski i iluzje, mierzymy się z tym, co w nas najtrudniejsze, i akceptujemy to, kim jesteśmy, ze wszystkimi naszymi słabościami. Dopiero wtedy, gdy zrozumiemy, że prawdziwy rozwój wymaga głębokiej pracy nad sobą, bez uciekania w mistyczne przekonania i mgliste obietnice, możemy mówić o prawdziwej duchowości. To droga, która prowadzi nas do autentycznego wewnętrznego wyzwolenia, a nie tylko do nowej formy zniewolenia pod płaszczem duchowych koncepcji.
Dusze zwierząt mogą się wcielać szybko, w ciągu kilku lat nawet, a dla dusz ludzkich generalnie nie ma takich możliwości. A już szczególnie karman Szóstki spowoduje odrodzenie całego rodu w kolejności. U Trójek i Piątek odrodzić się muszą także wszystkie ich kontakty towarzyskie i intymne, bo są mocno wbite w ich los. To potrwa, najpierw muszą umrzeć, potem muszą się odrodzić, a jeszcze w zaświatach musi się pasywnie wypalić nagromadzenie znacznej części bieżącej karmy. To trwa przez wieki, tym bardziej, że dotyczy całej grupy dusz, a nie tylko jednostki. Dusze ludzkie przed wejściem w kolejne wcielenie przez trzy lata przebywają w zamkniętym lotosie, gdzie przechodzą proces adaptacji i synchronizacji do kolejnego wcielenia. Krótko po śmierci ciała, dusze mogą tylko przyjść do żyjących i się pożegnać. Potem zostają odesłane w zaświaty na długo. Wyjątki są bardzo nieliczne i lepiej się nimi nie sugerować w analizach. Dobrze, że istnieją różne metody, ale w istotnych sprawach muszą dawać zbieżne wyniki. Nie ma tak, że jak zimą w styczniu zetną drzewo, to ono się za dzień odrodzi. Najpierw inne drzewo tego gatunku musi zakwitnąć, a potem wydać nasiona, żeby to, co umarło miało jak się odrodzić. To fizyczny aspekt, i trwa wiele miesięcy, a duchowy jest jeszcze taki, że drzewo z którego to umarłe było nasieniem, musi się odrodzić, żeby to mogło inkarnować znów z jego nasienia... I nie ma nic inaczej, warunki fizyczne oraz duchowe muszą być spełnione.
Tyle jest ofert na magiczne rytuały, to każdy powinien poznać jakieś minimalne podstawy magii, takie, że mag musi obejrzeć osobę, w tym linie na dłoni, popatrzeć w oczy i w horoskop, czy się ktoś kwalifikuje do rytuału, mag musi amulety dać, pobłogosławić osobiście człowieka po rytuale. Magia na trójwiedzy się opiera, w tym astrologii, i nie ma robienia rytuałów w ciemno dla osoby jakiej się na oczy nie widziało. Magia kieruje się zasadą sympatii, a mag wie, że anonimowych gości nie przyjmuje się do duchowości, a tym bardziej do kręgów oddziaływań magicznych. Magowie wspierają generalnie osoby, które dobrze realnie znają, mag zwykle odwiedza osobę w domu, bo trzeba dom oczyścić, coś pozmieniać, aby praca magiczna dobrze działała. Osoba musi dość długo przebywać w obecności maga, nie ma zatem nic anonimowego na odległość. Magia działa na miejscu, poprzez miejsce i wymaga spotkania się osobiście. Na Wschodzie ludzie wiedzą gdzie mag czy szaman mieszka lub/i przyjmuje, jak wygląda, nie ma żadnych anonimowych głupich ksywek i dawania kasy na rytuał cwaniaczków z neta. Zwykle petenci przychodzą do maga, chyba, że bardzo chorzy, to wtedy ktoś z ich rodziny. I nie ma nic inaczej, chyba, że oszustewko internetowe... Znając jakieś minimum o magii, jak podstawowe zasady kultywowania magii nie nabierzemy się na anonimowych naciągaczy internetowych, i nie będzie potem płaczu, że ktoś naciągał i efektów brak, a kasa znikła...
Etiopia jest powszechnie uznawana przez naukę za "kolebkę ludzkości", gdzie odkryto jedne z najstarszych szczątków przodków człowieka, w tym słynną Lucy (Australopithecus afarensis). Odkrycia te, datowane na miliony lat, dostarczają kluczowych dowodów na afrykańskie pochodzenie anatomiczne współczesnego człowieka rozumnego (Homo sapiens). Historia Etiopii jest bogata w unikalną kulturę, wczesne chrześcijaństwo i legendy, takie jak te o Arce Przymierza czy wykutych w skale kościołach Lalibeli. Legendarne Królestwo Aksum znajdowało się na terenie dzisiejszej północnej Etiopii oraz Erytrei, na wyżynach w pobliżu Morza Czerwonego. Jego stolicą było miasto Aksum, które do dziś jest ważnym ośrodkiem historycznym i religijnym. W okresie swojego największego rozkwitu imperium rozciągało się również na tereny dzisiejszego Dżibuti, Sudanu, a nawet Półwyspu Arabskiego (Jemenu). Obecnie ruiny starożytnego miasta Aksum, słynące z monumentalnych obelisków, są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i znajdują się w etiopskim regionie Tigraj, około 50 km od granicy z Erytreą. Siły ciemności i mroku nienawidzą duchowości i przybyszów z Andromedy, zatem cały ten dawny region, obszar wspaniałego Królestwa i Duchowej Potęgi niszczą i rujnują, wojnami i wyzyskiem oraz kolonialnymi zbrodniami. Idea dziedzictwa Aksum była fundamentalna dla tożsamości kolejnych dynastii etiopskich, w tym dynastii salomońskiej, która twierdziła, że pochodzi bezpośrednio od Menelika I, syna królowej Saby i króla Salomona. Władcy ci panowali nad terytorium, które w dużej mierze pokrywało się z dawnym Aksum, a ich stolicą było między innymi miasto Aksum.
Starożytna Kraina Punt była legendarnym, kluczowym partnerem handlowym Egiptu, a jej terytorium obejmowało prawdopodobnie obszary dzisiejszej Etiopii, Erytrei i wschodniego Sudanu. Nie było to jedno, scentralizowane królestwo w takim sensie jak późniejsze Królestwo Aksum, lecz raczej region lub sieć powiązanych ze sobą społeczności. Dokładna lokalizacja Puntu wciąż pozostaje przedmiotem debat, jednak badania, w tym analiza składu chemicznego zmumifikowanych pawianów sprowadzonych do Egiptu, wskazują na obszary w Rogu Afryki. Teorie te umiejscawiają Punt na wybrzeżu Morza Czerwonego, co ułatwiało handel morski z Egiptem. Punt był dla starożytnych Egipcjan głównym źródłem luksusowych towarów, niezbędnych do celów religijnych i ozdobnych. Wyprawy do Puntu, organizowane przez faraonów (szczególnie słynna jest ekspedycja królowej Hatszepsut z XVIII dynastii), miały na celu pozyskanie: kadzidła i mirry (drzewa mirrowe), złota, drewna hebanowego i kości słoniowej, egzotycznych zwierząt (pawiany, lamparty) etc. Punt istniał na długo przed powstaniem potężnego Królestwa Aksum, które rozkwitało w tych samych regionach (dzisiejsza północna Etiopia i Erytrea) znacznie później, bo od około I wieku n.e.. Aksum, choć znajdowało się na terytoriach, które być może częściowo pokrywały się z domniemaną lokalizacją Puntu, było odrębną, rozwiniętą cywilizacją afrykańską, która z czasem stała się ważnym mocarstwem handlowym i jednym z pierwszych państw chrześcijańskich.
Znowu pojawił się jakiś newageowy zaćpany popapraniec od 144 czakr, których nie ma i nie będzie. Jak nie wie bezmózg ile jest czakr to niech nie zmyśla tylko poszuka guru wedyjskiego i się uczy zamiast pieprzyć te brednie z urojeń ćpuńskich. Architektura zrytego dekla ćpuńskiego lepiej nich nie używa słowa czakry. Dobrze, że za kłamanie i oszustwa w sprawach duchowych odpłata jest podwójna z zasady, choć przykre, że takie beztroskie głupki ćpuńskie dostaną surowe kary i będą mieć podły los pełen pecha, nędzy i upokorzeń. Wiedzą o czakrach opiera na się na wglądzie mistrzów i jest spójna, nie ma miejsca na pieprzenie bredni i kłamliwych wymysłów. Za głupotę i wprowadzanie ludzi w błąd spadają potem straszliwe odpłaty na zaśmiecaczy i wypaczycieli Dharmy. Wielu już takich źle skończyło za swój fałsz. Kłamliwy bełkot w dziedzinach duchowych jest najgorszą zbrodnią, chociaż bywa chwytliwy i przyciąga ludzi o wzorcach ofiary oszustów, jak na wnuczka etc. A do tego pojawiają się głupki jak jakiś agresywny Zdrojewski, domagające się szacunku dla takich oszustów i kłamców oraz ćpuńskich urojeń, a dla oszustów i zakłamanych śmieci złośliwie niszczących wiedzę duchową i możliwość rozwoju nie ma i nie może być szacunku. Nie ma szacunku dla wirusów, bakterii, grzybicy i innych syfków. Szanujesz każdego syfka jakiego z mordki wyciskasz? A może bakterie rzeżączki albo syfilisu szanujesz? To chyba głupi jakoś wyjątkowo mocno jesteś. I tyle w temacie memetyki plugawej zarazy i czcicieli gównianej patologii, patusów i patostreamerów.
Roman Nacht, o którego wielu pyta nas na naszych warsztatach, na pewno nie jest ezoterykiem ani duszą zaawansowaną w rozwoju duchowym. Same wibracje numerologiczne imienia i nazwiska łącznie, pokazują duszę niskiego typu, demoniczną, wręcz niezdolną do duchowego rozwoju, nawet połowicznie, wibracje Nous i Psyche w portrecie numerologiczym G-NPS liczby imiennej nakręcają wewnętrzne demony, zatem mamy raczej osobę opętaną i omamioną przez paranoiczne teorie spiskowe, z naciskiem na te bardziej błędne i pomylone. Taka osoba, aby zacząć się duchowo rozwijać musi zmienić swoje imię i nazwisko na jakieś wibracyjnie lepsze, bo jest naprawdę kiepskie, dobre jedynie dla szpiega, dywersanta, policjanta lub gangstera, też potrzebne ale nie w duchowości ani w ezoteryce.
Tak zwany archetyp wewnętrznego dziecka i terapia wewnętrznego dziecka powstały na początku lat 70-tych XX wieku na deskach czyli projektach Starego Kościoła Lucyferiańskiego, ponieważ dziecko jako jaźń jest obrazem Lucyfera, a praca taka daje łatwość owładnięcia przez siły lucyferyczne. Twórczyni tej lucyperskiej terapii z wewnętrznym dzieckiem, Lucia Capacchione, urodziła się w ośrodku lucyferycznym w West Hollywood, gdzie jej rodzice byli liderami, kapłanami, przynajmniej od 1966 roku, jak satanizm w USA zaczął się masowo przyjmować, a ona po nich przejęła świątynię Lucyfera jako najwyższa kapłanka, lokalnie. Terapie Wewnętrznego Dziecka są jej życiowym dorobkiem, nie istniały w przeszłości i są nieodpowiednie dla ścieżek i metod rozwoju duchowego, jak zresztą inne metody infantylizacji ludzi.
Ludziom jest dobrze po takiej terapii, w sensie odczuciowym, czują się fajnie, ale życia mają niezłą spierdoline i wysoki stopień spaprania oraz samotności, często także nasilenia cech narcystycznych, rozluźnienia moralności, nadmiernego poczucia wartości siebie, przecenianie, a także jak kilka innych metod z kręgów satanicznych, skutki uboczne blokujące rozwój duchowy, blokujące wzrost świadomości ku pełnej dojrzałości. Taka cena od Lucypera. Lucyper z tych aspektów satanosa najchętniej wciela się czy przyjmuje postać dziecka i zachowania dziecięce, infantylne, jak upadli nefilimowie, fakt, inne demono czy szedy wolą postać wyjątkowo pięknej kobiety tzw. laleczki czy laluni. W Japonii to już nawet kurs na sztuczne seks lalki i śluby z nimi jest, bo świadomość jest infantylna i lalkarska.
W 1973 roku Luccia ciężko zachorowała i zrobiła pakt krwi z Lucyperkiem, rodzaj ślubu jako jego żeńska połówka na Ziemi, a potem terapię infantylizacyjną dla ludzi dostała od Lucka do rozpowszechnienia, żeby nie dojrzewali i niedorastali do Pełni swej Duszy czy Jaźni, co hamuje i powstrzymuje rozwój duchowy człowieka, blokuje przejawianie Duszy, Dźiwa-Atmana poprzez serce, umysł i ciało...
Tradycyjne religie w Rogu Afryki, choć zróżnicowane etnicznie, często zawierają elementy kultu nieba, w tym bóstwa astralne lub solarne. Przykładowo, w tradycyjnych wierzeniach niektórych ludów, takich jak Oromo (zamieszkujących głównie Etiopię i Kenię), istnieje najwyższe bóstwo nieba o imieniu Waaq (lub Waq). Waaq jest stwórcą i panem wszechświata, często utożsamianym z niebem i zjawiskami astronomicznymi, choć nie jest to bezpośrednio tożsame z greckim mitem Andromedy. Waaq (lub Waq/Wak) – Najwyższe bóstwo w tradycyjnych wierzeniach wielu ludów kuszyckich, takich jak Oromo i Somalijczycy, zanim powszechnie przyjęły one islam i chrześcijaństwo. Waaq jest uważany za stwórcę wszechświata, pana nieba, deszczu i płodności. Choć jest to przede wszystkim bóstwo uraniczne (niebiańskie), jego rola jako wszechobecnego bytu rządzącego niebem i związanymi z nim zjawiskami (w tym ciałami niebieskimi) jest kluczowa dla tych kultur. Bieda i nędza ludów w całym Rogu Afryki wynika z porzucenia ich tradycyjnych Bóstw Nieba, takich właśnie jak Waaq. Astronomia w starożytnej Etiopii była powiązana z religią, rolnictwem i nawigacją, a systemy kalendarzowe (np. ludu Borena Oromo) opierały się na obserwacjach ciał niebieskich, w tym gwiazd, takich jak Aldebaran i Plejady. Istniało przekonanie, że starożytni Etiopczycy jako pierwsi rozwinęli naukę o gwiazdach i nazwali planety, a ich władcy zostali uwiecznieni w konstelacjach (Cefeusz, Kasjopeja, Andromeda). W mitologii egipskiej to bogowie, a nie bezpośrednio ludzie, mieli przybyć z gwiazd, a konkretnie z rejonów związanych z gwiazdą Syriusz i konstelacją Oriona.
Obiekty poniżej szóstej klasy jasności to tak zwane tło nieba, i nie mają znaczenia w astrologii, nie mają mocy wpływu. Pluton za słaby jest aby mieć znaczenie. To taki błąd w niektórych kiepskich nurtach astrologii. Nauczyć się o pięciu klasach jasności i mocy wpływu bo to fundament astrologii, i koniec bredzeń plutonowo- neptunowych, powstałych głównie z powodu rażącego błędu w szacowaniu wielkości Plutona w latach 30-tych XX wieku... Jak ktoś swoje pseudoastrologie o Plutona i Neptuna opiera, to nie jest nowoczesna astrologia tylko rażące dyletanctwo, często oszustwo pozbawione wiedzy astrologicznej. Astrologia to badanie wpływu obiektów jasnych i wyraziście świecących, a moc wpływu to moc świecenia!
Problem w tym, że Pluton jako planetka jest malutki, bardzo słabo świeci, odległy, a w astrologii działa to, co jasno świeci, jest blisko, bo podstawą ważenia siły wpływu jest jasność obiektu czyli magnitudo. Jeśli wrzucę do szklanki herbaty łyżkę cukru np. Mars, Saturn, Algol, a do tego dodam jeszcze małe ziarenko cukru, czyli Pluton, to wpływ może i jest, ale niewielki i nieistotny. Zamiast zajmować się Plutonem, lepiej zająć się jasnymi gwiazdami stałymi i jasnymi planetami. A do tego Pluton wszedł do Znaku Wodnika 23 marca 2023, a potem znów 21 stycznia 2024 i to jest właściwy czas na zrobienie horoskopu wydarzenia jak już ktoś chce, choć potem wyszedł bo retrogradował. Horoskop wydarzeniowy w tym na Ingres robimy na ślub, nie na wesele ani na poprawiny... Na bieżąco z końcem roku 2024, to Wenus przez Tron Arymana idzie przez dwa tygodnie, a Uran retrograduje przy Algolu jak w początku II wojny światowej.
🌟 🌟 🌟 🌟 🌟 🌟 🌟
(Fragmenty z nauk duchowych i mistycznych oraz wiedzy ezoterycznej przekazywanych w 2025 roku przy okazji różnych wystąpień oraz spotkań, w tym w pouczeniach dla uczniów i sympatyków przez Mistrza Duchowego Śri Swami Paramahansa LalitaMohan Babadźi G.K.)
🌟 🌟 🌟 🌟 🌟 🌟 🌟
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz