czwartek, 7 lutego 2019

Odszkodowanie za Niesłuszne Uwięzienie

Odszkodowanie za niesłuszne więzienie i bezpodstawny areszt


"Przyznanie osobie bezprawnie pozbawionej wolności nieznacznego lub zbyt niskiego odszkodowania czyniłoby prawo jedynie teoretycznym i iluzorycznym, a nie praktycznym i efektywnym, jak nakazuje EKPC." 

Zbyt niskie odszkodowanie za bezprawne czy bezpodstawne lub omyłkowe albo politycznie złośliwe pozbawienie wolności narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka – do takiego wniosku można dojść na podstawie lektury wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 10 lipca 2018 r. w sprawie Vasilevskiy i Bogdanov przeciwko Rosji (skargi nr 52241/14 i 74222/14). Orzeczenie to może stanowić pewną wskazówkę ułatwiającą sądowi orzekającemu w sprawie odszkodowania dla Tomasza Komendy określenie wysokości należnego mu odszkodowania za 18 lat pozbawienia wolności.  

Peronka - korytarz oddziału w areszcie i więzieniu

Podstawą dla tego wyroku były skargi do Europejskiego Trybunału Paw Człowieka (ETPC/ETPCz) dwóch obywateli Federacji Rosyjskiej. Pierwszy z nich, Aleksandr Wasilewskij, był pozbawiony wolności o 472 dni za długo, co wynikało z omyłkowego i bezpodstawnego niezaliczenia mu przez sąd na poczet kary okresu tymczasowego aresztu. Za okres bezprawnego pozbawienia wolności sąd I instancji przyznał mu odszkodowanie w wysokości zaledwie 3.320 euro. Skarżący bezskutecznie odwoływał się od tego wyroku, kwestionując wysokość uzyskanego odszkodowania jako rażąco nazbyt niską. Argumentował, że odszkodowania zasądzane przez ETPC w tego typu sprawach są zdecydowanie wyższe. 

Drugi ze skarżących, Jan Bogdanow odbywał karę 12-tu lat pozbawienia wolności. Po ponad 6 latach odbywania jej wymiar został zmniejszony do lat 6, ponieważ sąd stwierdził, że do kilku z przestępstw, za które Bogdanow został skazany, doszło w wyniku nielegalnej prowokacji ze strony rosyjskich organów ścigania. Łącznie skarżący był bezprawnie pozbawiony wolności przez 119 dni. W marcu 2014 roku sąd zasądził na jego rzecz zaledwie 1.576 euro tytułem odszkodowania. Sąd wyższej instancji zmniejszył tę kwotę do symbolicznego 324 euro.  

Obaj skarżący zarzucili w skargach do ETPC naruszenie art. 5 ust. 5 EKPC, który gwarantuje prawo do odszkodowania każdemu, kto został pokrzywdzony przez zatrzymanie lub aresztowanie niezgodne ze szczególnymi gwarancjami prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Stwierdzając naruszenie konwencji poprzez zbyt niskie odszkodowania, trybunał zauważył, że nie określono w niej konkretnych poziomów odszkodowania i że orzekające w tego typu sprawach sądy krajowe za każdym razem powinny indywidualnie ocenić poziom bólu, cierpienia, stresu, niepokoju lub innych szkodliwych skutków bezprawnego uwięzienia. Niemniej sądy nie mają w tym zakresie pełnej swobody. Przyznanie bowiem osobie bezprawnie pozbawionej wolności nieznacznego lub zbyt niskiego odszkodowania czyniłoby to prawo jedynie teoretycznym i iluzorycznym, a nie praktycznym i efektywnym, jak nakazuje to konwencja. 

Odnosząc ten standard do realiów tej sprawy ETPC zauważył, że Wasilewskij został bezpodstawnie pozbawiony wolności przez półtora roku, podczas gdy Bogdanow był niesłusznie więziony przez cztery miesiące. Dzieląc przyznane im kwoty przez liczbę dni bezprawnego pozbawienia wolności, ETPC zauważył, że pierwszemu z nich przyznano 2,7 euro, a drugiemu 7 euro za dzień. Kwoty te były nie tylko zdecydowanie niższe, niż te które zasądza ETPC, lecz także obiektywnie niskie i nieproporcjonalne do okresu pozbawienia wolności. Poza przyznaniem skarżącym zadośćuczynienia w kwocie po 5 tysięcy euro ETPC stwierdził, że właściwym sposobem wykonania tego wyroku byłoby wznowienie postępowania krajowego w celu zasądzenia im wyższych odszkodowań. Co ciekawe, jeden z sędziów złożył zdanie odrębne do tego wyroku. Wskazał, że zadośćuczynienie przyznane przez ETPC jest za niskie, a skarżący nie powinni zostać potraktowani równo, a trybunał powinien przyznać wyższą kwotę zadośćuczynienia Aleksandrowi Wasilewskiemu. Przyznanie osobie bezprawnie pozbawionej wolności nieznacznego lub zbyt niskiego odszkodowania czyniłoby prawo jedynie teoretycznym i iluzorycznym, a nie praktycznym i efektywnym, jak nakazuje EKPC. 

Problem z rekompensatą nadzwyczajną: Osoba niesłusznie skazana może nie uzyskać odszkodowania za lata spędzone w areszcie lub więzieniu... 

Osoba niesłusznie skazana, której niewinność potwierdzono dzięki skardze nadzwyczajnej, może mieć poważne trudności z uzyskaniem odszkodowania za lata spędzone w więzieniu. 



W 2011 roku, po 12 latach, na wolność wyszedł Czesław Kowalczyk, niesłusznie skazany za morderstwo. Czesław Kowalczyk miał 33 lata, gdy trafił do reżimowego więzienia niesłusznie skazany za rzekome zamordowanie 26-letniego Adama K., instruktora jazdy konnej. Dostał od bezmózgich głupków sądowych dożywocie, zamienione na 25 lat. W więzieniu spędził ponad 12 lat, z czego pięć lat w ścisłej izolacji dla morderców. Na wolność wyszedł w 2011 roku, sąd uniewinnił go prawomocnym wyrokiem 21 sierpnia rok później czyli dopiero w 2012 roku. W 2016 roku otrzymał rekordowe w Polsce odszkodowanie w wysokości 2 mln 700 tysięcy zł. Gdy go aresztowano, jego syn miał cztery lata. Po wyjściu z więzienia, partnerka z synem już na niego nie czekała, taki los straceńców, wykończonych przez policjantów, prokuratorów i sedziów bezrozumnych bezmózgów i półgłówków. Dziś Czesław Kowalczyk ma nową rodzinę. Za pieniądze z odszkodowania kupił katamaran i zaczął prowadzić swoją firmę, aczkolwiek kilka tysięcy innych skazanych podobnie na podstawie poszlak lub pomówień - siedzi w więzieniach. Policja, pokuratorzy i sądy zapominają, że poziom chamskiego zakłamania w społeczeństwie jest tak wysoki, że zeznania są najczęściej stekiem mniej lub bardziej kłamliwych pomówień i niczym więcej. Na udokumentowanie zeznań trzeba wymagać twardych dowodów, a skazywanie ludzi na podstawie pomówień "świadków" czyli konfabulacji, urojeń i zmyśleń oraz tak zwanych poszlak, powinno być surowo zakazane. 

W więzieniu Czesław Kowalczyk spędził 12 lat, 3 miesiące, 9 dni – zawsze o tym mówi. Gdy okazało się, że jest niewinny, po prostu chamsko wystawili go za bramę, dali 12 złotych na drogę i raz w tygodniu kazali się jeszcze meldować na policji. Rodzina też była zrujnowana, bo wszystko wydali na adwokatów, a dom, w którym mieszkał, przejęli bezdomni. Jak wrócił, było tam wysypisko śmieci, nic nie zostało, nawet wszystkie dokumenty trzeba było odnawiać. Nawet z domem była ruina, nie miał nic, i tylko starzy pojedynczy przyjaciele, którzy zostali, bardzo mu pomagali... 

Na potencjalne przeszkody w dochodzeniu rekompensaty finansowej za bezpodstawne pozbawienie wolności jako pierwszy zwrócił uwagę rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Jego zdaniem twórcy przepisów o skardze nadzwyczajnej – specjalnym środku zaskarżenia wprowadzonym nową ustawą o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2018 poz. 5 ze zm.) – zapomnieli o koniecznych korektach w kodeksie postępowania karnego. W efekcie nie da się wykluczyć, że oskarżeni uniewinnieni przez Sąd Najwyższy w drodze skargi nadzwyczajnej będą mieli problem z uzyskaniem odszkodowań w Polsce... 

Sprawa Tomasza Komendy: jakie odszkodowanie za niesłuszne skazanie i więzienie. Za 18 lat niesłusznego więzienia może być rekordowe odszkodowanie i zadośćuczynienie. Najpierw jednak trzeba poczekać na uniewinnienie. Po 18 latach odsiadki Tomasz Komenda właśnie wyszedł na wolność. Sprawą wniosku o jego uniewinnienie zajmuje się teraz Sąd Najwyższy. Kiedy zapadnie prawomocny wyrok uniewinniający, mężczyzna będzie mógł domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdy doznane przez długie lata za kratami. Prawnicy mówią o sporych kwotach, a polski wymiar sprawiedliwości, jest tak niesprawiedliwy, że powinien bardzo często płacić ludziom odszkodowania, za niesłuszny pobyt w areszcie, za niesłuszne więzienie, za zbyt długi wyrok czy złe traktowanie w aresztach i zakładach karnych. 

– Należą mu się duże pieniądze za zmarnowane życie – przyznaje profesor Brunon Hołyst, kryminolog z Uczelni Łazarskiego. I tłumaczy, że samo wyjście na wolność nie rozwiązuje problemu. Mężczyźnie trudno będzie się poruszać w rzeczywistości. Nawet bardzo wysokie kwoty nie zniwelują tego, co go dotknęło. 

Tomasz Komenda - niewinny ale skazany na 25 lat więzienia

W 2018 roku sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu z urzędu warunkowo zwolnił Tomasza Komendę z odbywania kary 25 lat więzienia. Kilka godzin później Tomasz Komenda był na wolności. W ten sposób wrocławski sąd dał czas Sądowi Najwyższemu na załatwienie sprawy mężczyzny, który, jak twierdzi prokuratura, jest niewinny, gdyż jednak nie dokonał zarzucanego mu czynu. Najprawdopodobniej większość procesów poszlakowych, gdzie nie ma żadnych bezwzględnych dowodów winy, a także prawie wszystkie z oskarżenia na podstawie li tylko zeznań tak zwanego "świadka koronnego" (sześćdziesiątka, "koronna kur.a") to skazywanie osób niewinnych na długie lata
w więzieniach, i nikt już nie szuka prawdziwysh sprawców zbrodni. Mężczyzna, Tomasz Komenda,  w 2004 roku został skazany za rzekome zabójstwo i zgwałcenie 15-latki.

Teraz musiał jeszcze wpłynąć do sądu wniosek o wznowienie postępowania w jego sprawie, musi też zapaść prawomocny wyrok uniewinniający. To wszystko może potrwać miesiąc, dwa, a nawet rok. SN może też skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia, co jest częstą procedurą spowalniajacą zwolnienie osoby niewinnej przez zbójecki wymiar sprawiedliwości. Dopiero potem przyjdzie czas na żądanie odszkodowania i zadośćuczynienia. Pomsta Boża powinna piorunem likwidować nieuczciwych oskarżycieli, skorumpowanych policjantów, niechlujnych i leniwych prokuratorów oraz sędziów mataczy i łapówkarzy, a także zwykłych idiotów po studiach prawniczych. 

– Kwoty, o których będziemy mówić, nie mogą wziąć się z powietrza – tłumaczy „Rz" prof. Zbigniew Ćwiąkalski, który poprowadzi sprawę Tomasza Komendy. Pierwszą kwestią jest odszkodowanie za utracone korzyści, np. zarobki, a drugą zadośćuczynienie za krzywdy moralne: pobyt w zakładzie karnym, dolegliwości z tym związane. – Nie możemy zapomnieć, że odbywał karę ze szczególnego paragrafu. Skazanie za gwałt i zabójstwo może prowadzić do szczególnego udręczenia za kratami – tłumaczy prof. Ćwiąkalski. I przypomina słowa samego Tomasza Komendy, który przyznał, że dwukrotnie chciał się targnąć na życie, tak bardzo był psychicznie i fizycznie niszczony za kratami. Gildia prawdziwych złodziei i zbrodniarzy nie lubi takich, co siedzą za niewinność, i bywa dodatkowo dokuczliwa. 

Adwokaci podkreślają też, że mężczyzna nie miał życia osobistego, możliwości kształcenia, zdobycia zawodu, jeśli pracował, to niewiele zarabiał, a to z kolei może mieć wpływ na wysokość przyszłej emerytury. 

– Powinna to być kwota wielomilionowa – uważa były minister sprawiedliwości.

W całym 2017 roku za niesłuszne skazania polski reżim uważany powszechnie za neofaszystowski zwany kaczyzmem zapłacił zaledwie ponad pół miliona zł. Za niesłuszne areszty ponad 4 mln zł – wynika z najnowszych statystyk skorumpowanego i przestępczego Ministerstwa Sprawiedliwości. Sądy coraz lepiej sobie uświadamiają, jak dotkliwe są konsekwencje niesłusznego zatrzymania, aresztu czy skazania. Zabrana wolność prowadzi do utraty rodziny, firmy czy pracy.

– Dla policji już samo zatrzymanie to czynność mechaniczna czy techniczna, gdzie policyjne bandziory mają w dupach fałszywość zarzutów i zupełnie nie liczą się z ewidentnymi dowodami niewinności ani z gwarantowanym alibi, o którym nawet nie chcą słyszeć. Dla zatrzymanego, w dodatku niesłusznie, życiowa trauma i dramat – podkreśla Mariusz Paplaczyk, poznański adwokat. 

Prawnicy przyznają, że ustalenie wysokości odszkodowania czy zadośćuczynienia nie jest łatwe. Nie istnieje żaden taryfikator dotyczący tego typu spraw. 

– Nie ma przelicznika, że za dzień niesłusznego aresztu należy się konkretna kwota, którą wystarczy przemnożyć przez liczbę dni spędzonych za kratami i ostateczna wartość jest gotowa – podkreślają prokuratorzy. Sędziowie nie ukrywają, że w takich sprawach posiłkują się orzecznictwem. Najwyższa pora przeliczać odszkodowania przez średnią dniówkę płac w kraju w okresie bezprawnego przetrzymywania w aresztach i więzieniach oraz miejscach internacji (np. w szpitalach na obserwacjach), i wypłacać natychmiast, w trybie administracyjnym. 

Rekordowe odszkodowanie – 2,8 mln zł – przyznał w 2016 roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku mężczyźnie, który spędził w więzieniu 12 lat, bo skazano go za zabójstwo, którego nie popełnił metodą procesu poszlakowego czyli metodą wrabiania niewinnego na podstawie pomówień. Jak się potem okazało, niesłusznie, a siedział nawet wtedy, kiedy załapano już prawdziwego zabójcę. Na kwotę przyznanego mu odszkodowania składa się m.in. suma zarobków, jakie uzyskałby, gdyby pracował, a nie siedział w więzieniu. 

Ze statystyk samego Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że polskie sądy coraz częściej się mylą, zatem sędziowie są coraz głupsi i słabiej przygotowani do zawodu. W 2017 roku utrzymało się 61,5 procecnt wyroków. Wcześniej było ich więcej, bo apelacje wolą przyklepywać wyroki niższej isntancji zamiast się solidnie pochylić nad wszelkimi uchybieniami, pomyłkami czyli błędami i lenistwem sędziów. W latach 2015–2016 63,8 procent, w 2014 roku 63,4 procent, a w 2013 roku blisko 65 procent. 

– To bardzo źle, że w Polsce tak często uchyla się wyroki do ponownego rozpoznania. To choroba wymiaru sprawiedliwości – mówią prawnicy, obrońcy ofiar wymiaru sprawiedliwości. I przypominają, że uchylenie wyroku po kilku latach procesu oznacza nie tylko kolejne koszty związane z ponownym procesem, ale i przewlekłość, za którą powinno być dodatkowe odszkodowanie. 

Obywatel ma szansę na odszkodowanie za niesłuszny areszt 


Skuteczna kasacja RPO - Rzecznika Praw Obywatelskich. Pan Ryszard wystąpił do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa za niesłuszne aresztowanie. Sąd aresztował go bowiem na 16 dni, bo nie stawiał się na swój proces o rzekome oszustwo. Po uniewinnieniu obywatel wystąpił z roszczeniem wobec Skarbu Państwa, chociaż to zbrodniczy sąd i konkretny sędzia powinien ponosić odpowiedzialność, w tym karną za bezprawne pozbawianie wolności. Nie dostał jednak ani grosza, a złośliwe sądy uznały, że nie wypełnił swego obowiązku informowania o zmianie miejsca pobytu, przez co rzekomo utrudniał proces. Sąd Najwyższy jednak uwzględnił kasację RPO i nakazał sądowi odwoławczemu ponowne zbadanie sprawy. Prowadzący przedsiębiorstwo pan Ryszard został oskarżony o popełnienie oszustwa wspólnie z innym mężczyzną. W śledztwie nie przyznawał się do tego zarzutu. Przyznał się zaś drugi mężczyzna, który wyjaśnił, że pan Ryszard jest niewinny, bo nie miał wpływu na jego decyzje o nieuregulowaniu zobowiązań finansowych wobec poszkodowanej firmy. 

Pierwszą rozprawę obu mężczyzn w czerwcu 2011 roku  Sąd Rejonowy odroczył z powodu niestawiennictwa pana Ryszarda (wezwanie wysłane na jego adres nie zostało podjęte). Taka sama sytuacja powtórzyła się na drugiej rozprawie. Sąd uzyskał informacje, że oskarżony nie przebywa pod adresem wskazanym przez niego jako adres dla doręczeń. Uznał, że pouczony wcześniej o obowiązku informowania sądu o każdej zmianie miejsca pobytu, nie uczynił tego. Dlatego sąd wydał nakaz aresztowania pana Ryszarda i zarządził poszukiwanie go listem gończym. Drugi oskarżony dobrowolnie poddał się zaś karze i został skazany. 

Pan Ryszard został bezpodstawnie i bezprawnie w złosliwy sposób zatrzymany dnia 6 września 2011 roku. W areszcie był siłą przetrzymywany do 22 września 2011 roku. Po procesie sąd wydał wobec niego wyrok całkowicie uniewinniający. Słowa pana Ryszarda potwierdziły nie tylko wyjaśnienia współoskarżonego, ale i zeznania pokrzywdzonego oraz dokumentacja sprawy. Po uniewinnieniu pan Ryszard wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa odszkodowania i zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie. Wskazał, że mimo iż areszt trwał tylko 16 dni, to doprowadził do ruiny przedsiębiorstwa budowlanego, którym zarządzał; pogorszył też jego relacje rodzinne, gdyż w opini społecznej zrobiono zeń kryminalistę. 

Sąd Okręgowy oddalił jego wniosek o odszkodowanie. Uznał, że to jego zawinione zachowanie spowodowało areszt, bo zaniechał on poinformowania sądu o zmianie miejsca pobytu. Decyzję o areszcie sąd uznał za prawidłową, bowiem jako oskarżony rzekomo utrudniał on postępowanie, ukrywając się przed sądem. Według sądu aresztowanie nie było oczywiście niesłuszne -  a tylko to uzasadnia przyznanie odszkodowania czy zadośćuczynienia. Pan Ryszard odwołał się, podkreślając że sąd nie uwzględnił  tego, że został uniewinniony. Zarzucił też Sądowi Okręgowemu błędne ustalenie, że bezprawnie utrudniał swój proces. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak bezprawny i społecznie szkodliwy, można powiedzieć, że wręcz bandycki wyrok I instancji.

Kasację na rzecz wnioskodawcy wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Uznał, że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd dokonał bowiem błędnej wykładni przepisów prawa – oceniał decyzję o areszcie  według stanu sprawy z chwili podejmowania tej decyzji. Tymczasem w uzasadnieniu uchwały z 15 września 1999 roku Sąd Najwyższy podkreślił, że ocena niewątpliwej niesłuszności aresztowania wymaga uwzględnienia przede wszystkim ostatecznego rozstrzygnięcia co do odpowiedzialności karnej osoby, która  była pozbawiona wolności. - W ocenie SN z tego punktu widzenia, za niewątpliwie niesłuszne, w zasadzie uznać należy każde tymczasowe aresztowanie oskarżonego, który prawomocnie został uniewinniony – napisał RPO w kasacji.

Sąd Apelacyjny przeważającą część swej analizy, w ślad za sądem I instancji, poświęcił ocenie zasadności aresztowania. Zabrakło zaś odniesienia się do słuszności tej decyzji z punktu widzenia ostatecznego wyroku uniewinniającego i zasady ryzyka, na której opiera się odpowiedzialność Skarbu Państwa. W ocenie Rzecznika, teza że oskarżony miał utrudniać proces nie została należycie uargumentowana. Wątpliwości RPO budziło także niewyjaśnienie przez sąd, dlaczego nie podjęto  próby zastosowania mniej dolegliwego środka - w postaci zatrzymania oskarżonego i doprowadzenia go na rozprawę, co jest bardziej humanitarnym bandytyzmem sądownictwa na niewinnych. 

Zdaniem RPO biorąc pod uwagę wyjaśnienia i postawę współoskarżonego oraz zeznania pokrzywdzonego, sąd powinien był rozważyć, czy przy stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec wnioskodawcy została dochowana zasada ultima ratio wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 257 § 1 k.p.k. Kasację RPO poparł prokurator obecny na rozprawie 8 stycznia 2019 roku w SN. SN uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby ponownie zbadał apelację w tej sprawie, co ostatecznie skończyło się uznaniem roszczenia odszkodowawczego. 

Zadośćuczynienie za złe warunki w zakładzie karnym 


Młoda aplikantka, wybrałam się na sprawę karną rozpoznawaną w jednym z warszawskich sądów. Klient z urzędu, oskarżony o przestępstwo popularne w Polsce jak piłka nożna. Znaczy kradzież, a w zasadzie wiele kradzieży, drobnych i poważniejszych. Jako, że był tymczasowo aresztowany, na rozprawę został doprowadzony z aresztu tymczasowego. Sprawa tego dnia już się kończyła. Sąd wydał wyrok, uchylając jednocześnie delikwentowi tymczasowy areszt. Jakie było zdziwienie młodej aplikantki, gdy klient bynajmniej nie był z tego rozstrzygnięcia zadowolony… Wręcz przeciwnie, poważnie się zdenerwował. Chciał wracać do aresztu…i wcale by się nie zdziwiła, gdyby wrócił do niego… tyle że już w innej sprawie. 

Postawą klienta była wówczas zaskoczona. Nie wydawało się jej możliwe, aby ktoś z własnej woli chciał oglądać świat zza krat. Takie przypadki się jednak zdarzają, ale jak to mówią – wyjątek potwierdza regułę. Osadzenie w zakładzie karnym czy areszcie śledczym nie wiąże się bowiem z przyjemnościami o czym świadczą setki pozwów zalewających sądy w sprawach o naruszenie dóbr osobistych osadzonych. Osadzeni domagają się zadośćuczynienia, liczonego często w setkach tysięcy złotych, za naruszenie dóbr osobistych, głównie godności i zdrowia. W pozwach wskazują na całe spektrum przesłanek mających świadczyć o doznaniu potwornej krzywdy. Najczęściej powołują się na złe warunki lokalowe, brak właściwego oświetlenia, przeludnienie, brak intymności. Takie powództwa stosunkowo rzadko są jednak uwzględniane przez sądy. 

Po pierwsze jakoś trudno togowym pajacom w sądach poważnie traktować pozew, w którym niezadowolony więzień pisze, że zmuszony jest spożywać posiłki plastikowymi sztućcami, szafka się nie domyka, w celi nie ma klimatyzacji, obiady są niesmaczne, a on czuje się jak „szczur w klatce” czy „śledź w puszce”. Osadzenie ma być karą i samo w sobie wiąże się z szeregiem niedogodności dla osadzonego. Te niedogodności zaś są rzekomo normalnym następstwem wykonywania prawomocnego wyroku. Wiezienie nie ma zapewniać wygód, spełniać życzeń i nawiązywać do warunków domowych. Wiele osób, które nie odbywają kary pozbawienia wolności, również żyje w pomieszczeniach o niskich albo bardzo niskich standardzie. Wszystko ma jednak swoje granice, gdyż często są sytuacje, w których niedogodności związane z osadzeniem przestają być „zwykłe” czy „przeciętne,” ale zaczynają godzić w dobra osobiste więźnia. Przekraczają bowiem pewne minimalne standardy jakie kultywuje samo więziennictwo. Zakaz torturowania jest taką granicą. 

„Dyskomfort spowodowany pobytem w warunkach izolacji nie może stanowić podstawy do sformułowania tezy, że doszło do naruszenia dóbr osobistych. Do naruszenia dóbr osobistych dochodzi jedynie wówczas, gdy cierpienie i upokorzenie, jakiego doznaje pozbawiony wolności przekraczają nieunikniony element cierpienia wpisanego w karę pozbawienia wolności.” (VI ACa 989/12, wyrok SA w Warszawie) 

W praktyce to  powództwa o naruszenie dóbr osobistych w związku z niezapewnieniem odpowiedniej opieki lekarskiej oraz osadzeniem w przeludnionych celach, są najczęściej uwzględniane przez sądy. Na jednego więźnia, zgodnie z uchwałą siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, powinno przypadać tylko 3 m/kw powierzchni. w cywilizowanych krajach jest to 8 m/kw

„O naruszeniu godności skazanego można mówić wtedy, gdy cierpienia i upokorzenie przekraczają konieczny element cierpienia wpisanego w odbywanie kary pozbawienia wolności. Umieszczenie osoby pozbawionej wolności w celi o powierzchni przypadającej na osadzonego mniejszej niż 3 m2 może stanowić wystarczającą przesłankę stwierdzenia naruszenia jej dóbr osobistych.” (I ACa 949/15, wyrok SA w Katowicach) 

Zawsze też należy pamiętać, że każdy przypadek musi być badać indywidualnie. Często ocena, czy doszło do naruszenia godności osadzonego, będzie zależna od jego indywidualnych cech. Dla kogoś osadzenie w przeludnionej celi będzie tylko lekką niedogodnością, a kto inny będzie z tego powodu ponadprzeciętnie cierpiał. Nadto, dyrektorzy zakładów karnych mogą z ważnych powodów zdecydować o czasowym umieszczeniu więźnia w mniejszej celi. To też nie pozostaje bez znaczenia przy badaniu czy zachodzą przesłanki do zasądzenia zadośćuczynienia. 

Tytułem przykładu kilka spraw „z życia wziętych”... Wyrokiem SA w Warszawie z dnia 3 czerwca 2016 r. (I ACa 1190/15) na rzecz osadzonego zasądzono 15.000 zł. zadośćuczynienia. Sąd uznał, że doszło do naruszenia jego godności poprzez kwaterowanie w przeludnionych celach. 

Inny osadzony otrzymał 8.000 zł zadośćuczynienia. Naruszenia swojej godności i zdrowia upatrywał w fakcie osadzenia go w celi z osobami palącymi i pozbawienia możliwości wychodzenia na spacery, bo na spacerniakach (małe blaszane cele z siatką bez dachu na podwórkach lub dachach aresztów) palacze jeszcze bardziej dymili śmierdzącymi papierosami. 

W kolejnej sprawie osadzonemu przyznano kwotę 3.000 zł zadośćuczynienia. Do naruszenia jego godności doszło w wyniku osadzenia w zawilgoconej, zagrzybiałej i przeludnionej celi.

Nie otrzymał żądanego zadośćuczynienia osadzony, który naruszenia godności upatrywał w tym, że nie mógł mieć w celi telewizora. Podobnie więzień, który skarżył się, że w celi jest duszno i ma czym oddychać, w związku z czym czuł się torturowany przez podduszanie. 

Podsumowując, należy stwierdzić, że chociaż sądy ostrożnie podchodzą do spraw o ochronę dóbr osobistych więźniów, warto powalczyć o stosowne zadośćuczynienie. Nie należy przy tym  zapominać o zgromadzeniu odpowiedniego materiału dowodowego, ale to już zupełnie inna historia.

LINKI: 


Psychiatria Sądowa - Obraz Patologii: 


Likwidacja Aresztów Tymczasowych: 


Filozofia Stanowienia Prawa: 


Społeczna Szkodliwość Sądownictwa: 


Szarlatańska Psychiatria Sądowa: 


Odszkodowanie za Niesłuszne Uwięzienie lub Areszt: 


Reforma Korpokracji Sądowej: 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Siedem słów unikaj ich w biznesie

Siedem słów - unikaj ich w biznesie i w biurze Oto kilka słów, przez które inni mogą uznać cię za słabą osobę. Lepiej wyrzuć je ze słownika ...